W niedzielne popołudnie piłkarze krakowskiej Wisły ulegli na swoim stadionie Górnikowi Zabrze. Mimo że „Biała Gwiazda” pierwsza zdobyła bramkę, to ostatecznie opuszczała plac gry po ostatnim gwizdku sędziego z wynikiem 2:3. Trener wiślaków w osobie Kiko Ramireza nie miał wątpliwości, co najbardziej wpłynęło na szósty przegrany mecz w trakcie trwającej kampanii.

– W pierwszej połowie kontrolowaliśmy przebieg meczu, z niej jestem zadowolony. Potem jednak stało się coś, co zaburzyło nasze podejście psychologiczne. Negatywnym bohaterem meczu ponownie był asystent VAR – powiedział szkoleniowiec Wisły na konferencji prasowej.

Hiszpański trener nie krył frustracji, co było następstwem działania technologii, która według Ramireza działa ze szkodą dla piłki nożnej.

– Przede wszystkim w VAR zawodzi jako forma. Działamy dwie minuty po danej sytuacji, a nie od razu – to nie do pomyślenia. Zaznaczam jednak, że moja krytyka nie jest skierowana w kierunku sędziów, a dotyczy tylko momentu użycia VAR-u. W tenisie, gdy jest wątpliwość, to mecz od razu jest przerywany. Natomiast w piłce nożnej tak nie jest i to rodzi problemy – rzekł 47-latek.

Ozdobą niedzielnego spotkania było trafienie Rafała Kurzawy, który popisał się golem a’la Kazimierz Deyna po uderzeniu bezpośrednio z rzutu rożnego. Trener ekipy z Grodu Kraka nie doszukiwał się jednak winy u Michała Buchalika, który zdaniem przedstawicieli mediów przy tej sytuacji najbardziej zawinił.

– Futbol to gra błędów. Buchalik wiele meczów zagrał bardzo dobrych i nie mogę go karać za indywidualny błąd. Zadaniem trenera jest motywować zawodników, więc wychodzę z założenia, że zamiast krytyki lepsza jest motywacja, dlatego będę motywować Michała do lepszej pracy – skwitował Ramirez.

W ramach kolejnej serii gier Wisła na swoim stadionie zmierzy się z Wisłą Płock. Mecz ten zaplanowany jest na niedzielę 10 grudnia na godzinę 18.

Opracował ŁP

  • Marcin Daniel

    panie Kiko mecz trwa 90 minut, trzeba bylo strzelic wiecej bramek zeby wygrac z Gornikiem