fot. Wojciech Barczewski

Zwolniony kilkanaście dni temu z posady trenera Wisły Kraków Kazimierz Moskal zrzekł się pensji należnej z tytułu kontraktu – poinformował „Przegląd Sportowy”.

Umowa szkoleniowca obowiązywała do czerwca przyszłego roku, dlatego mógł on pobierać wynagrodzenie od klubu aż do jej wygaśnięcia.

– Mogłem przez pół roku nic nie robić i siedzieć na tej pensji. Ale ja jestem człowiekiem ambitnym, który skupia się na pracy. Gdy się rozstawaliśmy z Wisłą, rozmowa była krótka. Zgodziłem się rozstać za porozumieniem stron – wyjawił 48-letni szkoleniowiec.

PS: Kazimierz Moskal nie chciał pieniędzy od Wisły >>

Jakże zachowanie prawdziwej Wiślackiej Legendy kontrastuje z postawą Franciszka Smudy, który pozwał klub do sądu o wypłatę całości kontraktu.