– W legislacji naszego kraju umowy ustne są wiążące. Mogę powiedzieć, że poczyniliśmy pewne działania ze swojej strony związane z tymi umowami – mówi w rozmowie z serwisem Goal.pl Jarosław Królewski, współwłaściciel Wisły Kraków.

15 stycznia Aleksander Buksa kończy 18. urodziny. Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami z klubem, napastnik miałby wówczas przedłużyć swój kontrakt do 2023 roku. Jeśli tego nie zrobi, latem będzie mógł odejść z Wisły za darmo. Serwis Goal.pl porozmawiał z Jarosławem Królewskim w tej sprawie.

– Szczerze mówiąc nie jest to temat, który szczególnie by u nas dominował w ostatnich tygodniach. Z naszej perspektywy wygląda to tak, że pewne ustalenia zostały poczynione i spokojnie czekamy na to, co się wydarzy dalej. Nie podchodzimy do tej sprawy nerwowo, na pewno w związku z tą sprawą nie obgryzamy paznokci. Naszą rolą nie jest zmienianie ustaleń, które zostały już poczynione – mówi współwłaściciel klubu.

– Jestem zdania, może błędnego, że lubię wierzyć w ludzi. Na tę chwilę jesteśmy przed finalnymi decyzjami. Rozsądni ludzie, a za takich w tym biznesie uważam menedżerów, zawsze muszą brać pod uwagę to, co było przedmiotem wcześniejszych rozmów. Ekosystem piłkarski to nie jest coś, w czym można dokonywać jakichś one-shotowych bitew. On żyje cały czas, więc każdemu znajdującemu się na tym rynku zależy, by budować partnerskie, wieloletnie relacje. Nie tylko z piłkarzami, ale też z klubami. Nie sądzę, że ktokolwiek będzie tu podejmował decyzje nieracjonalne, krótkotrwałe, nieprzemyślane. W szczególności, że mowa o bardzo doświadczonych menedżerach – dodaje.

Królewski otrzymał także pytanie, czy nie uważa, że można było inaczej ogłosić przedłużenie kontraktu z Aleksandrem Buksą. Zamiast pisać “Buksa 2023” można było użyć zwrotu “Buksa 2021, ale jesteśmy umówieni na 2023”.

– W tamtym momencie nie wydawało nam się, że jest to komunikat wprowadzający w błąd. Finał rozmów był dla nas wielkim sukcesem. Podkreślę jeszcze raz – umowy ustne są w Polsce normalną formą zawarcia umowy. W biznesie to rzecz oczywista. Dziś wygląda to tak, że można było coś zrobić inaczej, lepiej, ale wtedy ogłaszaliśmy to, na co zgodziła się każda ze stron. Nikt nie był do niczego przymuszony. Ja, Tomasz i Kuba budujemy klub na zaufaniu do każdej osoby, która jest w Wiśle. W każdym aspekcie. Podpisując kontrakt z Olkiem też się na nim opieraliśmy, bo na czym innym? Przecież nie mieliśmy żadnego alternatywnego oręża w ręku. Z naszej perspektywy żaden podpisany papier nie ma wyższej wartości niż zaufanie. Przecież to, że Wisła wciąż istnieje, jest wynikiem tego, że pewne osoby sobie zaufały. Myślę też, że przeceniacie nas i naszą rolę w historii. Wisła ma 115 lat, więc my jesteśmy tu tylko na chwilę. Związanie się z Wisłą to nie jest związanie się z Jarosławem Królewskim, Dawidem Błaszczykowskim, Kubą Błaszczykowskim czy Tomaszem Jażdżyńskim. Piłkarz musi zdawać sobie sprawę, że podpisując kontrakt, staje się częścią znacznie większej historii – odpowiada.

Cały wywiad w serwisie Goal.pl >>