Wisła Kraków po raz drugi w tym roku zanotowała remis w lidze, chociaż mogła nawet przegrać starcie z Piastem Gliwice, który zagrał przeciwko „Białej Gwieździe” bardzo dojrzale. Po zakończeniu meczu wywiadu klubowej telewizji Wisły udzielił Jakub Bartkowski.

– Tych sytuacji nie stworzyliśmy sobie tak dużo, aby zasłużyć na wygraną. Najlepsza była chyba ta od Jesusa Imaza. Z drugiej jednak strony mamy punkt na wyjeździe, ale musimy skupić się już na meczu z Koroną Kielce – mówił prawy obrońca teamu z Grodu Kraka.

– Czujemy na pewno niedosyt, bo przyjechaliśmy po pełną pulę do Gliwic, mimo że przedostatnia drużyna w tabeli grała o życie. Niestety nie udało się wygrać, chociaż od samego początku zakładaliśmy, że chcemy to starcie wygrać – dodał 26-latek.

Według wielu opinii krakowska ekipa na własne życzenie musiała kończyć spotkanie w osłabieniu, bo narażała się na taki obrót wydarzeń, grając wysoko w defensywie. Piłkarz teamu z Grodu Kraka wypowiedział się w tej kwestii.

– Gramy wysoko, grając często na granicy spalonego. Rywal najgroźniejszą sytuację stworzył sobie dzisiaj chyba w momencie, gdy Zoran (Arsenić – przyp. red.) musiał faulować Michala Papadopulosa. Takie jednak mamy założenia, które nakłada nam trener – rzekł Bartkowski.

Przypomnijmy, że były zawodnik Wigier Suwałki ma umowę z Wisłą do końca tego sezonu. Aczkolwiek w kontrakcie zawodnika jest wpisania klauzula, umożliwiającą przedłużenie umowy o kolejny rok.

Rozmowa piłkarza z klubową telewizją Wisły Kraków:

Opracował ŁP