Dla Arkadiusza Głowackiego mecz numer 400 w barwach Wisły nie był udany, bowiem „Biała Gwiazda” poniosła porażkę, już trzecią z rzędu: – Nie udał mi się ten jubileuszowy występ. Należy pogratulować moim kolegom z drużyny, bo po ostatnich dwóch meczach, kiedy spłynęło na nas sporo krytyki i mieliśmy sporo problemów, mimo wszystko potrafiliśmy podnieść się mentalnie. To było widać, nie chcieliśmy dziś wyjść i przetrwać tego meczu, ale sami chcieliśmy coś zrobić. Różnica polegała na tym, że Legia miała Nikolicia i dlatego ten wynik jest dla nas niekorzystny – powiedział po spotkaniu Arkadiusz Głowacki.

Nemanja Nikolić strzelił pierwszą bramkę w spotkaniu, jednak był to gol wątpliwy, bowiem jego kolega z drużyny stał na pozycji spalonej i absorbował uwagę wiślackiej defensywy: – Rozmawialiśmy na ten temat. Wydaje mi się, że w tym sezonie było wiele sytuacji, kiedy sędziowie mylili się na naszą niekorzyść. W tej sytuacji, skoro Prijović nie doszedł do piłki to wydaje mi się, że ta bramka była jednak zdobyta prawidłowo – ocenił szczerze „Głowa”.

Wisła w porównaniu z poprzednimi meczami dobrze weszła w spotkanie i można powiedzieć, że zabrakło tylko bramki: – To prawda. Szczerze to momentami sam byłem zdziwiony, że przez tak długi okres potrafimy i możemy dominować. Dobre było też to, że nie zachłysnęliśmy się naszą dobrą grą, wiedzieliśmy, że Legia często gra cofnięta i oddaje inicjatywę ale jest groźna. Ma zawodników, którzy tylko czyhają na nasze błędy przy wyprowadzeniu piłki czy długich przerzutach. Cóż, nie daliśmy jednak rady, żeby wygrać zabrakło bramek – dodał kapitan Wisły.

– Jesteśmy mocno rozczarowani tym wynikiem. Wiemy, że dziś pracowaliśmy na boisku rzetelnie, robiliśmy co mogliśmy ale punktów nie ma… Trzeba wierzyć w to, że przyjdą lepsze momenty, wrócą do gry zawodnicy po kartkach i kontuzjach. Musimy dalej utrzymywać tą postawę jak dziś ale oprócz tego trzeba zdobywać bramki, to musi być postanowienie na następny mecz – wyjawił Arek.

Wisłę nie opuszcza pech. Do listy kontuzjowanych już po kilkunastu minutach gry dołączył Boban Jović. Zastąpił go młody Jakub Bartosz i spisał się naprawdę dzielnie: – Kuba jest mocny fizycznie, to było widać w wielu sytuacjach radził sobie. Ma zdrowie do biegania, jest silny i to mu pomogło. Należą mu się słowa uznania bo wszedł w trudnym momencie, nie pękał a grał bardzo dobrze – chwalił młodszego kolegę Głowacki.

Celem na ten sezon dla Wisły jest załapanie się do pierwszej ósemki, co jak widać będzie naprawdę ciężkim zadaniem: – Nie ma co się oszukiwać, sytuacja jest naprawdę trudna. Nie ma co gadać, my sobie zdajemy z tego sprawę. Dziś jednak nadszedł taki powiew optymizmu, chłopaki którzy grali mnie dziś zaprezentowali się naprawdę dobrze. Brakło nam tego co najważniejsze, brakło bramek ale trzeba dalej mocno pracować – zakończył dzisiejszy jubilat.