W chłodny sobotni wieczór Wisła Kraków nie rozgrzała kibiców, którzy zgromadzili się na stadionie przy Reymonta i tylko bezbramkowo zremisowała z drużyną Jagielloni Białystok. Arkadiusz Głowacki – kapitan wiślaków, który dzisiaj po raz 350 przywdziewał koszulkę z Białą Gwiazdą na piersi w lidze, widzi postęp w grze zespołu.

To chyba jeden z lepszych meczów Wisły w tym sezonie, jeśli chodzi o grę.

Arkadiusz Głowacki (Wisła) : – Nie wiem czy najlepszy, ale rzeczywiście czuliśmy, że jest dobrze, że mniej więcej to co sobie założyliśmy, czyli duża ilość odbiorów w środkowej strefie, wyprowadzanie kontr, to w wielu przypadkach nam przynosiło efekty. Zabrakło po prostu gola. Być może w paru momentach więcej spokoju, ale też w końcu Jagiellonia to naprawdę dobry zespół i w każdej chwili mogli przeprowadzić kontrę, bo mają zawodników, którzy potrafią prowadzić dobry, szybki atak.

Szczególnie pierwsza połowa była w Waszym wykonaniu niezła. Sporo sytuacji sobie stworzyliście. Brakło właśnie takiej „kropki nad i” w postaci zdobytej bramki, żeby była pełnia szczęścia.

– Tak zgadza się. Dziś nic nie wpadło, ale wydaje mi się, że ten ostatni tydzień, który poświęciliśmy na mocną analizę naszych poczynań i chęć poprawy była dzisiaj widoczna. Oczywiście nikogo remis nie satysfakcjonuje, ale na pewno było wiele dobrych, lepszych momentów niż ostatnio.

Długo też nie było zagrożenia pod Waszą bramką, może poza jedną sytuacją, gdzie trochę pomylił się Michał Buchalik. Poza tym dosyć szczelnie zabezpieczyliście dostęp do swojej bramki.

– Był jeszcze rzut wolny po którym mogło być groźnie, także trzeba powiedzieć, że Jagiellonia jest groźna przy stałych fragmentach. Na ten szczegół też mocno zwracaliśmy uwagę w ciągu tygodnia. I widocznie tak trzeba – to jest droga do tego, żeby być lepszym, żeby drużyna grała lepszą piłkę. Dziś nie udało się wygrać, ale mamy dwa tygodnie na dobrą, solidną pracę.

Trener postawił dzisiaj na starą gwardię. Zagrali w podstawowym składzie Paweł Brożek i Rafał Boguski, a zespół w ataku funkcjonował lepiej niż w ostatnich spotkaniach. Czy to jest jakiś sygnał, że to w tym kierunku powinno póki co iść?

– Wydaje mi się, że Ci zawodnicy, którzy przyszli do Nas na pewno mogą pomóc tej drużynie i mogą sprawić, że ta drużyna będzie lepsza. Przyszli w różnym okresie przygotowania fizycznego. Spotkali się z naszą trudną rzeczywistością. Powiem to co trener Sobolewski ,że potrzeba czasu, spokoju, solidnej pracy. Wiem, że zawsze jest go za mało – to oczywiste i my zdajemy sobie z tego sprawę, ale dziś był postęp i z tego jesteśmy zadowoleni.