W ostatnim w tym sezonie meczu w ramach polskiej ekstraklasy piłkarze krakowskiej Wisły zmierzą się w delegacji z Górnikiem Zabrze. Jeśli krakowianie w tym starciu wygrają, mają okazję wywalczyć duże pieniądze dla klubu, czytamy na łamach „Gazety Krakowskiej”.

Komisja Ligi oddaliła odwołanie Małeckiego

Piłkarze „Białej Gwiazdy” cały czas liczą się w walce o miejsce premiowane szansą gry w europejskich pucharach. Warto jednak zaznaczyć, że podobny cel mają takie drużyny jak Górnik Zabrze, czy Wisła Płock.

Tym samym Wisła, jeśli chce grać w europejskich pucharach w kolejnej kampanii, sama musi pokonać podopiecznych Marcina Brosza, a ponadto liczyć, że Jagiellonia Białystok wygra na swoim obiekcie z „Nafciarzami”.

Jeśli ekipa Joana Carrillo zrealizuje swój cel i zapewni sobie możliwość występów na arenie międzynarodowej, to otrzyma premie od sponsora głównego klubu, czyli firmy LVBet. Nieoficjalnie słychać głosy, że może być to kwota w okolicach miliona złotych.

Jednak nie tylko powyższa suma trafi na konto Wisły po zakończeniu sezonu. Pamiętać należy, że Wisła może podnieść z boiska duże pieniądze z tytułu praw telewizyjnych. Przypomnijmy, że Lechia Gdańsk przed rokiem za zajęcie czwartego miejsca w tabeli zainkasowała ponad 10 milionów złotych. Z kolei szósty Piast Gliwice zyskał mniej więcej dziewięć milionów złotych. Widać zatem, że różnice są, więc zawodnicy „Białej Gwiazdy” mają o co walczyć.

Dodajmy, że przed rokiem 4 mln 991 tys. zł to była kwota, która trafiła do każdego klubu po równo. Z kolei różnice między miejscami były wycenione na sumę mniej więcej 200 tysięcy złotych, gdzie ostatnia ekipa w ligowej klasyfikacji dostała 250 tysięcy złotych. Każda pozycja wyżej to było 200 tysięcy złotych więcej. Tym samym mistrz Polski Legia Warszawa podniosła nieco ponad 3,1 miliona złotych z murawy.

Opracował ŁP