Dariusz Wdowczyk
fot. Radosław Bełżek

W niedzielnym spotkaniu z Ruchem Chorzów Wisła będzie musiała sobie poradzić bez Krzysztofa Mączyńskiego, Emmanuela Sarkiego i Wilde-Donalda Guerriera. Pierwsi dwaj wracają do zdrowia po kontuzjach, natomiast Guerrier jeszcze nie wznowił treningów po powrocie z Haiti.

– Powoli na treningi dochodzą do nas Mączyński, Sarki i Guerrier, który wraca z Haiti. Donald w pierwszym meczu reprezentacji zagrał kilka minut, w drugim ponad 70, wczoraj przyleciał, dzisiaj będzie trenował z drużyną. Wiem już, że w osiemnastce na mecz z Ruchem go nie będzie – powiedział Dariusz Wdowczyk.

Wdowczyk nie miał jeszcze okazji obserwować Guerriera podczas treningu. – Właściwie nie widziałem go jeszcze w treningu z zespołem, więc po jednych zajęciach ciężko byłoby mi zabrać go do osiemnastki, nie mówiąc o wystawieniu w pierwszym składzie. Znam jego zalety, wiem, co potrafi w ofensywie, ale poznajmy się lepiej. Z resztą zawodników miałem okazję popracować. Niech Donald walczy o miejsce, jest jedenaście miejsc na boisku, każdy z zawodników ma szansę pokazać się na treningu. Liczę na niego, na jego siłę ofensywną. Kiedy zespołowi idzie, to trudno wiele zmieniać. Mam nadzieję, że powalczy o miejsce – kontynuował.

Nad powrotem do zdrowia mocno pracuje Krzysztof Mączyński. – Trenuje indywidualnie i również mam nadzieję, że wróci szybko do pracy z drużyną. On też tego oczekuje. Większych problemów z nim nie ma, jego wysiłki są monitorowane, poza tym sam Krzysiek musi być w stu procentach pewny, że może wrócić do gry. Na pewno jest dla niego irytujące, bo chciałby grać, a jeszcze nie może – powiedział trener Wdowczyk, dodając, że nie zaryzykuje określenia terminu jego powrotu do gry.

– Mamy jeszcze dziewięć spotkań do rozegrania i wierzę, że wróci do treningów z zespołem, bo to jest podstawa, jeśli ma być brany pod uwagę. Mamy niewielki wpływ na to jak potrwa jego rehabilitacja i on sam chciałby wrócić jak najszybciej mając w perspektywie Euro. Wie, że jeśli nie będzie grał w lidze, to trudno mu będzie pojechać na mistrzostwa Europy. Jednak pewnych historii zdrowotnych nie da się przeskoczyć. Jeśli będzie na siłach, żeby wrócić do drużyny – ja tego oczekuję. Dla trenera to dobre, gdy ma się rywalizację w drużynie. Walka o pierwszą jedenastkę to coś co podnosi poziom drużyny. Niech ta walka o pierwszą jedenastkę trwa. Już teraz są zawodnicy, którzy nie będą zadowoleni, że nie znajdą się w osiemnastce. Nigdy nie wiadomo kiedy przyjdzie moment, że zawodnik wskoczy do drużyny. Niech będą czujni – kontynuował Wdowczyk.

Nie ma natomiast zagrożenia, by z Ruchem nie zagrał Michał Miśkiewicz, który tuż przed świętami brał udział w groźnym wypadku samochodowym. – Wyjechaliśmy samochodem tuż po Michale i staliśmy w korku zastanawiając się co się stało. Domyślaliśmy się, że jest wypadek, nie wiedzieliśmy, że wziął w nim udział Michał. Potem go zobaczyliśmy, spytaliśmy czy coś się stało. Na szczęście nie miał żadnego urazu, a samochód, który jest do kasacji, to sprawa drugorzędna. Wszystko z jego zdrowiem jest w porządku – dodał szkoleniowiec Wisły.