W tym meczu było dosłownie wszystko. Rzut karny anulowany po analizie VAR, wykorzystany rzut karny, czerwona kartka, kontrowersyjna bramka w końcówce i aż 12 dodatkowych minut. Wynik rywalizacji? W pełni zasłużony remis.

W porównaniu do pojedynku z Zagłębiem w wyjściowym składzie zobaczyliśmy jedną zmianę – Łukasza Burligę zastąpił Maciej Sadlok. Natomiast nawet na ławce rezerwowych nie pojawił się Aleksander Buksa, a jego miejsce zajął Konrad Gruszkowski.

Wiślacy rozpoczęli bardzo odważnie. Już w pierwszych kilkunastu sekundach Yeboah popędził prawą flanką i wywalczył rzut rożny. Korner zakończył się strzałem głową w wykonaniu Mehremicia – obrońca Wisły posłał piłkę nad poprzeczką. W 6. minucie Yeboah po raz kolejny ruszył prawym skrzydłem i podał do wychodzącego na czystą pozycję Szota, który został w nieprzepisowy sposób zatrzymany przez Hankę. Pięć minut później boczny obrońca Białej Gwiazdy przedarł się w pole karne i chciał odegrać do Brown Forbesa, ale zagrał zbyt mocno. W 23. minucie Yeboah minął defensora rywali, wbiegł w szesnastkę, i podał wzdłuż bramki, ale żaden z piłkarzy Wisły nie przeciął tego zagrania. Podopieczni Petera Hyballi wyraźnie dominowali, ale nie potrafili tego udokumentować celnymi strzałami. Wiślacy byli świetnie zorganizowani w szeregach defensywnych – Pasy nie stworzyły ani jednej klarownej sytuacji. Kolejną groźną okazję Wisła stworzyła w 37. minucie – najpierw Jean Carlos trafił w mur, później Frydrych został zablokowany w polu karnym, a cała akcja zakończyła się żółtą kartką dla Szota, który bez kontaktu ze strony rywala upadł w szesnastce. Jeżeli spotkanie przy Kałuży byłoby starciem dwóch bokserów, w pierwszej połowie na kartach sędziowskich na pewno lepiej punktowali piłkarze z Reymonta.

Druga odsłona starcia również zaczęła się od ataku Wisły – Yeboah popędził na bramkę, ale jego strzał został zablokowany. Już dwie minuty później na twarzach piłkarzy Pasów pojawiły się szerokie uśmiechy. Adi Mehremić zagrał ręką we własnej szesnastce i sędzia podyktował rzut karny. Zanim Sergiu Hanca oddał strzał, Daniel Stefański postanowił przeanalizować całą sytuację i dopiero po trzech minutach postanowił anulować wybór. W 55. minucie Yeboah ruszył z indywidualną akcją, jednak został zatrzymany przez Siplaka. Dokładnie pięć minut później arbiter już nie miał wątpliwości i wskazał na 11. metr za zagranie piłki ręką Szymonowicza. Rzut karny pewnie wykorzystał Brown Forbes. Reprezentant Kostaryki z bohatera szybko stał się antybohaterem – napastnik Wisły uderzył rywala w pojedynku powietrznym, za co został ukarany drugą żółtą kartką i w konsekwencji czerwoną, a goście od 67. minuty musieli radzić sobie w dziesiątkę.

Kolejne minuty upływały pod znakiem walki w środku pola i niecelnych zagrań z obu stron. Cracovia wypracowała nieznaczną przewagę, ale Mateusz Lis nie miał zbyt wiele pracy. Niestety, w 84. minucie golkiper Białej Gwiazdy musiał wyciągać piłkę z siatki po strzale van Amersfoorta. Holender wykorzystał dobre dogranie Hanki i celnie główkował. Gol dla Pasów padł po kontrowersyjnej akcji – wcześniej najprawdopodobniej faulowany był Żukow, co uniemożliwiło mu skuteczną interwencję. Kilkanaście sekund przed końcem regulaminowego czasu gry piłkę meczową zmarnował Siplak, który fatalnie spudłował, stojąc metr przed bramką. Emocje nie zakończyły się wraz z 90. minutą. Sędzia doliczył aż dziewięć minut, a niedługo po rozpoczęciu dodatkowego czasu Mateusz Lis dał się sprowokować Ivanowi Marquezowi i wdał się w przepychankę z piłkarzami Cracovii. Daniel Stefański zakończył spotkanie dopiero po upływie 102 minut.