fot. Radosław Bełżek

– Nie muszę chyba mówić, że w szatni panuje przygnębienie po ostatnim gwizdku. Myślę, że kibice zobaczyli dobre widowisko. Dziękuje im, że przez cały mecz nas wspierali, dopingowali i byli z nami. Myślę, że kibice oczekują takiej Wisły, jaką dziś widzieliśmy, czyli walczącą do końca, mierzącą w zwycięstwo – powiedział po meczu z Zagłębiem trener Wisły Dariusz Wdowczyk.

– Nie wszytko zawsze układa się tak, jakby się chciało. Nie zawsze można wygrać, ale kibice będą wychodzili z przekonaniem, że piłkarze zrobili wszystko aby to zrobić. Dzisiaj się nie udało, choć mieliśmy naprawdę duże nadzieje, że dziś pokonamy Zagłębie i będziemy mogli grać w pierwszej ósemce. Przed nami kolejny tydzień i kolejne wyzwania. Trzeba stanąć na nogi i odbudować się psychicznie, bo tak jak powiedziałem, piłkarze są przybici w szatni. Spokojnie się zregenerujemy, porozmawiamy i przygotujemy się do kolejnego spotkania. Jeszcze raz dziękuję kibicom, że byli z nami – kontynuował.

Tuż przed meczem z wyjściowego składu wypadł Paweł Brożek, którego z gry wyeliminował uraz łydki. Jego miejsce zajął Krzysztof Drzazga. – Paweł miał problemy z łydką od kilku dni. Nie chcieliśmy tego nagłaśniać i czekaliśmy do ostatniego momentu. Wczoraj lepiej to wyglądało na treningu, ale nadal był znak zapytania. Chciał spróbować, ponieważ to ważne spotkanie, ale zasygnalizował że nie ma to sensu. Jeżeli ktoś nie jest na sto procent przygotowanym to lepiej odpuścić i pewnie w kolejnym spotkaniu będzie wszystko w porządku. Po prostu nie zdążyliśmy i stąd Krzysiek Drzazga w składzie – mówił Wdowczyk.

– Zabrakło nam paru dni do tego, aby był zdolny. Dziś Paweł również był na środkach przeciwbólowych przed meczem, ale nie zdążyliśmy. Jeżeli zawodnik jest na 99 procent gotowy do meczu to na 100% będzie miał problem. Nie było sensu ryzykować, ponieważ mamy jeszcze siedem spotkań przed sobą – dodał.

Zagłębie było najtrudniejszym rywalem z dotychczasowych? – Może nie najtrudniejszym, ale każdy z piłkarzy zdawał sobie z tego, że ten mecz decyduje o wszystkim. Goniliśmy tę grupę. Na konferencji przed meczem mówiłem, że coś co wydawało się nierealne, nagle stało się faktem i atuty mieliśmy we własnych rękach. Wystarczyło tylko wygrać. Prowadziliśmy, strzeliliśmy drugą bramką, z tego co wiem był minimalny spalony. Być może ta bramka uspokoiłaby nasze poczynania i dała komfort psychiczny piłkarzom. Przy 2:0 prawdopodobnie lepiej zachowaliby się na boisku. Ale tak się nie stało, to samo życie. Możemy być wszyscy zawiedzeni, w szatni nie ma radości.

– Mieliśmy sytuacje. Po główce Zdenka widziałem piłkę już w bramce, ale interwencja jednego z zawodników nie pozwoliła, aby ta bramka padła.

– Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że pierwsza ósemka gwarantowała nam to, że nie musielibyśmy walczyć o utrzymanie. Wręcz po podziale punktów, zdobywając dzisiaj trzy oczka, różnice punktowe byłyby bardzo małe i można byłoby się pokusić o coś więcej niż walka tylko o bycie w ósemce. Teraz różnice punktowe znowu są niewielkie i do każdego meczu trzeba podchodzić poważnie. Zaczynamy obronę miejsca na którym się znajdujemy. Chciałbym, aby po tych siedmiu meczach Wisła była na dziewiątym miejscu. Będziemy walczyli o każdy punkt z każdą drużyną, ale nie będzie to łatwe, ponieważ znowu pojawią się nerwy i stres.

– Dzisiaj myślę, że rozegraliśmy dobre spotkanie. Zagłębie momentami miało inicjatywę, ale to też wynikało z tego, że presja tego meczu ciążyła na piłkarzach. To, że prowadziliśmy miało wpływ na to, jak graliśmy. Mieliśmy swoje sytuacje, ale Zagłębie grało bardzo solidną piłkę. Akurat straciliśmy bramkę po stałym fragmencie, przy których do tej pory dobrze się spisywaliśmy. Papadopulos został sam i strzelił bramkę.

Przed Wisłą mecze w grupie drużyn walczących o utrzymanie. Dariusz Wdowczyk zdążył już poznać drużynę oraz ocenić jej silne i mocne strony. – Jest wiele rzeczy nad którymi trzeba pracować. To kolejny mecz w którym tracimy bramkę – zwraca uwagę. – To jest coś nad tym zdecydowanie musimy popracować. Potrafimy stwarzać sobie sytuację, potrafimy je wykorzystać, ale gra w defensywie całego zespołu pozostawia trochę do życzenia. W niektórych sytuacjach, jako drużyna, musimy zachowywać się lepiej niż miało to miejsce w tym meczu, ale także we wcześniejszych.