Dariusz Wdowczyk
fot. Radosław Bełżek

– Myślę, że druga połowa, a szczególnie ta końcówka dostarczyła sporych emocji wszystkim którzy ten mecz oglądali. Bardzo żałuję, że nie udało się nam go zakończyć trzema punktami. Powiem jednak szczerze, że nie był to nasz mecz. Od samego początku graliśmy wolno, brakowało pomysłu, decyzje które podejmowaliśmy nie był właściwe. W końcówce objęliśmy prowadzenie i niewiele czasu zostało do zakończenia przez sędziego meczu, ale ostatni rzut rożny i bramkarz strzela bramkę. Myślę, że to zasłużony remis. Chociaż niewiele brakowało, abyśmy w tym słabym spotkaniu zdobyli trzy punkty – powiedział po meczu trener Wisły Dariusz Wdowczyk.

– To jest różnica między piłką nożną i innymi dyscyplinami, w których trenerzy mogą wziąć czas i ustawić swoich zawodników, czy przekazać im pewne wskazówki. Ja przeżywałem już w swoim życiu trenerskim takie szaleństwa przy linii. Myślę, że to niedobrze wpływa na zawodników, a przekaz od trenera do zawodników czasami dociera, a czasami w ogóle nie dociera. Mamy przerwę 15-minutową, kiedy możemy sobie wytłumaczyć wszystko to co było w pierwszej połowie i próbować coś zmienić. Różne są metody prowadzenia drużyny. Nie widzę jakiegoś rozwiązania, kiedy coś się w takiej sytuacji nie układa. Mamy przerwę, mamy plan nakreślony na początku spotkania. To co sobie zakładaliśmy i jak mieliśmy grać nie było dzisiaj w ogóle realizowane. Podejmowaliśmy złe decyzje w każdej formacji, a szczególnie w ofensywie kiedy rozgrywaliśmy piłkę to nie wyglądało najlepiej – kontynuował.

– Nigdy mi się nie zdarzyło, aby bramkarz strzelił bramkę dla mojego zespołu lub przeciwnika. W karierze piłkarskiej również nie przypominam sobie takiej sytuacji – dodał.

– To jest smutne, że straciliśmy punkty, ale takie coś się zdarza bardzo rzadko – mówił o strzelonej bramce przez Nowaka.

– Martwi mnie to, że puściliśmy wynik w końcówce spotkania. Widać, że nie jest łatwo grać z przeciwnikiem, który broni się i przez którego musimy się przebijać. O ile w Łęcznej prowadziliśmy atak pozycyjny, to dzisiaj tego ataku pozycyjnego od początku nie było. Zagrywanie długich piłek to nie jest nasza gra. Kładę to na karb słabszej dyspozycji dnia. Myślę, że nie wszyscy byli mentalnie sfokusowani na tym meczu, chociaż motywujemy zawodników w podobny sposób, ponieważ nie jest to jeszcze koniec rozgrywek i nie mamy takiej przewagi, że możemy sobie pozwolić na swobodną grę z kimkolwiek. Tylko w ten sposób jestem to wytłumaczyć. Od samego początku meczu nasza dyspozycja nie była dobra – kontynuował trener Wisły.