– Tak jak wcześniej zapowiadałem, będą pewne korekty i zmiany w składzie na ostatni mecz z Podbeskidziem, które teoretycznie nie ma szans na utrzymanie. Ale w internecie pojawiają się informację, że Podbeskidzie jeszcze walczy, nawet sejm ma się tym zająć – powiedział podczas konferencji prasowej trener Wisły Dariusz Wdowczyk.

– Jedziemy do Bielska, aby wypełnić nasze zadanie, to jest dla nas najważniejsze. Chcemy zdobyć trzy punkty i zająć dziewiąte miejsce. Skład będzie trochę zmieniony. Pojawi się w nim kilku piłkarzy, którzy do tej pory dostawali mniej szans na grę. Do zdrowia wrócił Rafał Pietrzak i w Bielsku pojawi się w wyjściowej jedenastce. Tak samo Piotrek Żemło, Krzysiek Drzazga i Alan Uryga. To są piłkarze, którzy w tym meczu wyjdą od pierwszej minuty – kontynuował.

– W kadrze nie będzie także Maćka Sadloka. Dochodzi Piotrek Żemło, po kartkach wraca Arek Głowacki. Maciej rozegrał sporo spotkań, z tego względu, że mamy Arka, Krystiana Kujawę i Piotrka Żemło, nie ma potrzeby go brać i dostał już wolne – dodał.

– Już w meczu ze Śląskiem mieliśmy zapewnione utrzymanie i chcieliśmy się pożegnać z kibicami wygraną. Nie udało się, ale było to dobre i emocjonujące spotkanie. Było wiele sytuacji do zdobycia bramki i było to spotkanie otwarte. Ani jeden, ani drugi zespół nie bronił się desperacko przed atakami – mówił szkoleniowiec Wisły.

Dariusz Wdowczyk zapewnia również, że drużyna sobotni meczu w Bielsku-Białej traktuje bardzo poważnie. – Jeżeli chodzi o Podbeskidzie, to wszystko wskazuje na to, że spadli z ligi, ale czytam jeszcze różne historie na ich temat. Wszystko jest możliwe, bo czytałem że Ruch może nie dostać licencji. My podchodzimy do tego meczu poważnie. Myślę, że nie trzeba szczególnie mobilizować zawodników. Naszym celem jest dziewiąte miejsce i trzeba wygrać ten mecz, aby je przypieczętować. Z takim nastawieniem tam jedziemy.

– To pokazuje jak przewrotna jest piłka i brutalne jest życie. Byli przez kilka czy kilkanaście godzin w pierwszej ósemce. Później było widać, że trudno było im się podnieść i odbudować po tej informacji, że jednak będą grać w drugiej grupie. Nie wygrali żadnego spotkania, zanotowali jeden remis i pięć porażek. Niewiele brakowało, bo wystarczyło wygrać jeden czy dwa mecze, aby zapewnili sobie utrzymanie. Nikomu tego nie życzę, bo jest to przykre, ale takie jest życie. Z ligi ktoś spaść musi i nie takie firmy jak Podbeskidzie z ligi niejednokrotnie spadały.

Jak już wcześniej zapowiedział szkoleniowiec, w meczu przeciwko Podbeskidziu szansę otrzyma kilku młodych zawodników:
– To jest dla nich okazja, aby się pokazać. Długo czekali na swoją szansę, jak jest w przypadku Alana Urygi czy Piotra Żemło. Wierzę, że będą dobrym duchem zespołu, siłą napędową i będą walczyli od 1 do 90 minuty o dobry rezultat. Myślę, że ich specjalnie do tego meczu mobilizować nie muszę. Utrzymanie mamy już zapewnione, ale jest to także mecz, w którym można pokazać swoje umiejętności grając bez zbędnej presji i pokazać jak profesjonalnie podchodzimy do wykonywanego przez nas zawodu. Tego oczekuję od piłkarzy w takich momentach.

Jednym z zawodników, którzy najwięcej stracili po przyjściu trenera Dariusza Wdowczyka był bez wątpienia Alan Uryga. Jaki plan na niego ma szkoleniowiec? – Gra na stoperze nie jest Alanowi obca. Z tego co się orientuję to grywał już na tej pozycji. Ostatnio występował na pozycji defensywnego pomocnika, ale nie oznacza to, że zabraniam Alanowi indywidualnych rajdów czy wycieczek pod bramkę przeciwnika. Z tego co wiem to Alan nie strzelił jeszcze żadnej bramki dla Wisły. Bardzo bym chciał, aby zaczął strzelać i był zagrożeniem pod bramką przeciwnika.

– Bardzo cieszę się z tego, że Alan może wystąpić w ostatnim meczu. To jak przyjmował nasze decyzje, a czasami nie było go w meczowej osiemnastce, jest dla trenera bardzo budujące. Nie jest to chłopak, który strzela focha. Wiem, że o piłkarzy, którzy grają trzeba mniej dbać od tych, którzy nie grają. Alan w takiej sytuacji jest prawdziwym profesjonalistą, bardzo mi się to podoba jego podejście do tego co robi. Na treningach nie widziałem u niego chwil zwątpienia, chociaż pewnie takie były. Ja zawsze powtarzam, że zawodnicy powinni być cierpliwi, ponieważ można wiele się zmienić w ułamku sekundy – dodał.