fot. Radosław Bełżek
Dariusz Wdowczyk

– Z punktu widzenia kibica mecz był emocjonujący. W pierwszej połowie mecz mieliśmy pod kontrolą, prowadziliśmy 2:0, ale niepotrzebnie z rzutu rożnego tracimy bramkę. Przeciwnik łapie kontakt, zaczyna się nerwówka. Bramka na 2:2 po rzucie karnym, to takie sytuacje których powinniśmy unikać. Najważniejsze, że mamy trzy punkty. Rafał potrafił strzelić trzy bramki, a miał jeszcze dwie sytuacje z głowy. Można go za to spotkanie i skuteczność pochwalić – powiedział szkoleniowiec Wisły Dariusz Wdowczyk po wygranym 3:2 meczu z Górnikiem Łęczna.

– Atrakcyjny mecz do oglądania, zakończony happyendem. Muszę pochwalić zespół za walkę do końca i walkę o punkty, których potrzebujemy. Bardzo cieszę się z tego zwycięstwa. Teraz mamy trochę przerwy, aby odpocząć, popracować, podleczyć urazy i wrócić na mecz z Pogonią. Mam nadzieję, że niektórzy piłkarze jak Arek i Zdenek dojdą do siebie i będą mogli w tym meczu wystąpić – kontynuował.

– Chcieliśmy rozgrywać akcje bokiem, wiedzieliśmy że przeciwnik będzie zagęszczał środek boiska. Zresztą wynikało to z ustawienia. Te akcje bokiem boiska przynosiły efekt w postaci zdobytych bramek. Paweł Brożek i Mateusz Zachara mieli sytuacje bramkowej, w których powinni się lepiej zachować i je wykorzystać. 2:0 jak mówi slogan to żaden wynik. Przeciwnik zdobywa kontaktowego gole, a to było praktycznie jedyne zagrożenie pod naszą bramką. Oczywiście trzeba rywala dobić, a nie pozwalać mu wrócić do gry, bo potem może się to różnie potoczyć. Z drugiej strony po stałym fragmencie Szmatiuk miał czystą sytuację, całe szczęście że nie trafił. Mamy nad czym pracować, mamy nad czym myśleć. Nam jeszcze, będąc w ogonie tabeli, ta trema i odpowiedzialność jeszcze plącze nogi – dodał.