Mariusz Jop przed #LPOWIS: Chcemy zrobić niespodziankę i gramy o pełną pulę
Damian Urbaniec
Przed wyjazdowym spotkaniem z Lechem Poznań trener Mariusz Jop mówił o przygotowaniach do meczu, sytuacji kadrowej, filozofii gry Wisły Kraków oraz charakterze zespołu.
Pucharowa porażka Lecha Poznań
Podczas konferencji prasowej szkoleniowiec Wisły Kraków został zapytany, czy niespodziewana porażka Lecha Poznań z Siarką Tarnobrzeg w STS Pucharze Polski może dodatkowo wzmocnić wiarę Białej Gwiazdy w osiągnięcie korzystnego wyniku.
„Wiemy, że to nie ma żadnego znaczenia i tutaj takie szukanie analogii myślę, że nie ma większego sensu. Każdy mecz jest inny. My też niestety mamy przykre doświadczenia z pucharów. Są to trudne mecze pod względem mentalnym na pewno dla takiego zespołu, jakim jest Lech, który gra mecze w europejskich pucharach. Na pewno tutaj jest element, który jest dla każdego bardzo trudny, czyli wyzwolenie w sobie tej energii, która jest potrzebna do tego, żeby pokazać swoje umiejętności. A takie mecze są bardzo trudne” - powiedział Mariusz Jop.
Wyjazd do Poznania i walka o pełną pulę
Lech Poznań bardzo dobrze prezentuje się przed własną publicznością, podczas gdy Wisła wciąż czeka na pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w sezonie. Trener podkreślił jednak, że spotkanie z aktualnym mistrzem Polski jest dla jego zespołu okazją do sprawdzenia swoich możliwości.
„Lech to na pewno jest zespół, który w ostatnich latach jest absolutnie wiodącym w Polsce. Bardzo dużo indywidualności, natomiast dla nas jest to możliwość pokazania samego siebie, pokazania drużyny na tle bardzo dobrego rywala. My chcemy się sprawdzić. Po to awansowaliśmy między innymi do PKO BP Ekstraklasy, żeby takie mecze grać. Ja myślę, że dla każdego zawodnika i dla nas też, jeżeli chodzi o sztab, jest to świetny moment do tego, żeby się sprawdzić. Co nie oznacza, że my tam jedziemy po to, żeby sobie pograć i nie grać o punkty. My tam chcemy zrobić niespodziankę i chcemy grać o pełną pulę” - zaznaczył szkoleniowiec Wisły Kraków.
Wierność własnej filozofii gry
Mariusz Jop odniósł się również do sposobu, w jaki Wisła zamierza przeciwstawić się ofensywnie usposobionemu rywalowi. Podkreślił, że zespół nie planuje znaczących zmian w swoim podejściu do gry.
„My nie zamierzamy zmieniać jakoś znacząco naszego sposobu myślenia, naszego sposobu grania. Jesteśmy wierni swojej myśli, swojej filozofii i temu, co chcemy robić na boisku. Oczywiście szanując rywala, tak jak mówiłem wcześniej, zespół wiodący w Polsce. Natomiast my chcemy się skupić na sobie, na swoich zadaniach, na tym, co możemy poprawić i zrobić to na tle właśnie dobrego rywala. Wiemy, że zespół Lecha na pewno jest zdecydowanie lepszym zespołem, jeżeli chodzi o atakowanie. W defensywie też mają swoje problemy, więc my też będziemy chcieli to wykorzystać” - wyjaśnił trener.
Wnioski po spotkaniu z Rakowem Częstochowa
Jednym z tematów była analiza fragmentu ostatniego meczu, w którym Wisła po zdobyciu pierwszej bramki pozwoliła rywalom przejąć inicjatywę. Szkoleniowiec wskazał elementy wymagające poprawy.
„Myślę, że w takim momencie, jak zdobywasz bramkę, musisz zachować przede wszystkim tę organizację w defensywie, a głównie agresywność i taką proaktywność. Coś, co jest naszą mocną stroną generalnie, bo jesteśmy zespołem, który jest najlepszy, jeżeli chodzi o pojedynki defensywne. Jeżeli chodzi o tę intensywność pressingu, też jesteśmy bardzo wysoko, bo na drugim miejscu. Są takie momenty, po bramce trzeba to utrzymać, a troszeczkę nam tego w tamtym momencie zabrakło. Trochę nam zabrakło płynności w grze, trochę nam zabrakło dobrych decyzji z piłką. Czasami za szybko chcieliśmy właśnie jednym podaniem od razu przenosić ciężar gry na połowę rywala, gdzie był czas i przestrzeń do tego, żeby spokojnie zbudować akcję od tyłu, tak jak to robiliśmy w pierwszej połowie. A to na pewno by nam wtedy przyniosło więcej efektu, ale to jest historia, bo myślę, że mecz z Lechem będzie zupełnie inny” - ocenił.
Sytuacja kadrowa i powrót Marko Božicia
W kontekście sytuacji kadrowej pojawiły się pytania o Marko Božicia, który wrócił do kadry meczowej i otrzymał minuty w spotkaniu z Rakowem Częstochowa, a także o dostępność Macieja Kuziemki.
„Ja myślę, że to jest naturalne, że jeżeli jakiś piłkarz wypada na tydzień z treningów z zespołem czy też w ogóle z treningów piłkarskich, to nie jest tak, że potrenuje trzy, cztery dni i on będzie w tej samej dyspozycji co wcześniej. Po prostu taki piłkarz potrzebuje czasu i tu w przypadku każdego zawodnika ten czas treningu w pełni z zespołem działa na jego korzyść. I tak jest w przypadku Boziego również” - odpowiedział trener.
Kacper Duda i jego umiejętność uderzenia z dystansu
Bohater ostatniego spotkania z Rakowem Częstochowa, Kacper Duda, również stał się tematem konferencji. Szkoleniowiec został zapytany o potencjał pomocnika w zdobywaniu bramek z dystansu oraz wpływ ostatniego trafienia na jego pewność siebie.
„Na pewno Kacper ma możliwość do tego, żeby zdobywać bramki z dystansu, bo ma mocne, czyste uderzenie, takim prostym podbiciem. Czasami trochę za długo zwleka z taką decyzją. Czasami chce za ładnie, za bardzo przymierzyć, bo masę bramek widziałem tego typu, gdzie po prostu zawodnik podjął szybką decyzję i nawet nieidealnie trafiając w piłkę, po prostu ta piłka wpadała do bramki. I to myślę, że jest też coś, nad czym Kacper musi pracować. Czy dodaje energii, uśmiechu i wigoru? To oczywiście każda bramka, każde zwycięstwo sprawia, że piłkarz czuje się zdecydowanie lepiej” - stwierdził Mariusz Jop.
Charakter drużyny i walka do ostatniego gwizdka
Wisła Kraków kilkukrotnie w obecnym sezonie rozstrzygała losy spotkań w końcowych minutach. Trener został zapytany, czy determinacja i umiejętność gry do samego końca stały się już jednymi z najważniejszych cech zespołu.
„Ja myślę, że jest to cecha zespołu, który zawsze gra do końca, który się nigdy nie poddaje. Myślę, że to jest coś, co jest bardzo ważne w takich naszych wartościach zespołowych, bo od samego początku zwracaliśmy na to mocną uwagę. Więc takie przypadki były już w pierwszej lidze i takie przypadki, może nie przypadki, bo jeżeli to już jest któryś raz z kolei, to nie powinniśmy mówić o przypadku, tylko o tym, że po prostu ten zespół ma tę wiarę w sobie i zawsze gra do ostatniego gwizdka” - podkreślił szkoleniowiec.
Uniwersalność zawodników
W trakcie konferencji poruszono także temat piłkarzy występujących na różnych pozycjach. Szczególną uwagę poświęcono Julianowi Lelieveldowi, który w ostatnim czasie podkreślał swoją gotowość do gry w kilku rolach na boisku.
„Lelo jest wyjątkowym piłkarzem pod tym względem. Ma on ogromną taką inteligencję piłkarską, która pozwala mu bardzo szybko adaptować się do różnych pozycji i jest to piłkarz, który bardzo dobrze czuje grę. Wiemy o tym, że w budowaniu ataków ma dużą jakość i bardzo dużo widzi na boisku, więc to zależy indywidualnie od piłkarza, ale i Miki też jest podobnym piłkarzem, który kiedyś grał jako skrzydłowy, grał też na boku obrony. My generalnie mamy sporo piłkarzy potrafiących zagrać na kilku pozycjach. Jest to duża zaleta naszego zespołu” - wyjaśnił Jop.
Zagrożenie pauzą za żółte kartki
Przed spotkaniem z Lechem Poznań wśród zawodników zagrożonych zawieszeniem za kolejną żółtą kartkę znajdują się między innymi Kacper Duda i Alan Uryga. Dziennikarze zapytali, czy perspektywa kolejnego spotkania z Cracovią będzie miała wpływ na podejście zawodników do niedzielnego meczu.
„Mamy trzech zagrożonych piłkarzy, bo jeszcze Max też ma trzy kartki w tym momencie. Ja myślę, że ta filozofia, którą wyznajemy dotychczas, czyli skupianie się na najbliższym meczu, obowiązuje dalej. Nie możemy myśleć teraz, co będzie za dwie kolejki. Oczywiście piłkarze powinni uważać na to, żeby nie dostać kolejnych kartek. Natomiast nie chcemy się skupiać na tego typu rzeczach, bo zazwyczaj efekt tego jest negatywny, jeżeli się na tym bardzo mocno skupiamy” - odpowiedział trener.
Patrik Wålemark i pojedynki na skrzydłach
Jednym z największych zagrożeń w ofensywie Lecha Poznań jest Patrik Wålemark. Mariusz Jop ocenił formę szwedzkiego zawodnika, zwracając również uwagę na możliwości defensywne Jakuba Krzyżanowskiego i Raoula Gigera.
„Myślę, że Wålemark jest ostatnio w bardzo wysokiej formie i pokazał to i w meczu reprezentacji, ale też pokazuje w lidze. Piłkarz bardzo skuteczny w ofensywie, dobre dryblingi, dobre uderzenie, otwierające podanie, też takie charakterystyczne zagranie na dalszy słupek, piłki dochodzącej. Więc tak, na pewno jest to piłkarz w wysokiej formie, natomiast to nie znaczy, że to jest ktoś, kogo się nie da powstrzymać. Ja myślę, że to, co powiedziałem wcześniej, my jako zespół potrafimy wygrywać pojedynki defensywne i Kuba, i Gigi, czyli nasi nominalni boczni obrońcy, są skuteczni w tym elemencie. Ja myślę, że to będą ciekawe pojedynki, jeżeli ci piłkarze będą grali od początku na murawie. Zobaczymy, jaki będzie ich efekt. Natomiast do tej pory Kuba sobie świetnie radzi. Praktycznie żaden skrzydłowy, nie można powiedzieć, że sprawiał mu bardzo dużo problemów” - stwierdził szkoleniowiec.
Co stoi za dobrymi wynikami Wisły Kraków?
Dziennikarze zapytali również o czynniki, które pozwoliły Wiśle dobrze rozpocząć sezon po powrocie do PKO BP Ekstraklasy. W odpowiedzi trener wskazał między innymi stabilizację kadry, przygotowanie fizyczne i wsparcie kibiców.
„Ja myślę, że na takie podsumowanie to przyjdzie czas, bo to chyba dzisiaj nie jest moment, żeby taką szerszą analizę robić. Natomiast oczywiście to, co pan redaktor powiedział, ma znaczenie, czyli to, że można powiedzieć, ten rdzeń zespołu został zachowany. To, że znamy się już dosyć dobrze i wiemy, czego od siebie oczekiwać, to, że jesteśmy dobrze przygotowani fizycznie. Też mówiliśmy o tym, że te obciążenia będą zwiększane i one były zwiększone, i piłkarze dobrze się do tego zaadaptowali, więc to jest szereg czynników. To nigdy nie jest jeden element. Oczywiście mecze u siebie, fantastyczni kibice. Tu można jeszcze dużo więcej czynników znaleźć, które sprawiały do tej pory, że Wisła ma 21 punktów” - powiedział.
Reakcja Lecha na porażkę pucharową
W dalszej części konferencji trener został zapytany, czy wolałby zmierzyć się z Lechem podbudowanym wcześniejszymi sukcesami, czy z zespołem zmotywowanym do reakcji po niespodziewanej porażce w STS Pucharze Polski.
„Ja myślę, że nie ma to żadnego znaczenia w tym momencie. My przyjmujemy rzeczy takie, jakimi są i nie mamy na to absolutnie wpływu. Skupiamy się tylko na sobie, bo to, czy Lech wygrał, czy przegrał, to oni muszą wewnętrznie sobie te kwestie rozstrzygnąć. Natomiast tak jak mówiłem wcześniej, dla nas najważniejsze jest to, co my robimy, jak my to robimy” - zaznaczył Jop.
Kontrowersje sędziowskie
Nie zabrakło również pytania dotyczącego dyskusji wokół decyzji arbitrów w rozgrywkach PKO BP Ekstraklasy. Szkoleniowiec Wisły Kraków nie chciał jednak szerzej komentować tego zagadnienia przed kolejnym spotkaniem ligowym.
„Ja bym się nie chciał teraz skupiać na tym temacie. Mamy przed sobą mecz. Ja myślę, że każdy powinien się starać robić to, co może robić najlepiej. Błędy będą się zdarzały, zdarzają się piłkarzom, trenerom, zdarzają się też sędziom. Trzeba być dobrej myśli, że tych błędów będzie mniej, a te kwestie, o których pan redaktor mówił, powinni też rozstrzygnąć we własnym gronie sędziowie. Są do tego właściwe organy, żeby pracować nad tym, żeby być bardziej efektywnym w działaniu” - odpowiedział.
Najpierw Lech, później derby Krakowa
Choć w kolejnym spotkaniu ligowym Wisłę czekają derby Krakowa, Mariusz Jop stanowczo podkreślił, że obecnie cała jego uwaga koncentruje się na najbliższym przeciwniku.
„Skupiam się w tym momencie tylko na meczu z Lechem Poznań” - podsumował szkoleniowiec.
Sposoby na zatrzymanie ofensywnych zawodników rywala
Ostatnie pytanie dotyczyło szczegółowych rozwiązań taktycznych stosowanych przez Wisłę w defensywie, szczególnie przeciwko zawodnikom dysponującym wysokimi umiejętnościami indywidualnymi.
„To zależy od fazy gry. Jeżeli jesteśmy ustawieni w obronie, powiedzmy, średniej, niskiej, to są takie momenty, że skrzydłowy jest podwajany przez bocznego obrońcę i skrzydłowego. Są takie momenty, że jest pojedynek jeden na jeden z bocznym obrońcą lub skrzydłowym, bo to zależy, jaka jest sytuacja. Natomiast w fazie przejściowej chcemy reagować szybko i tam mogą być takie sytuacje, że jest obojętnie, czy to jest Wålemark, czy kto inny, piłkarz, który jest w posiadaniu piłki, jest podwajany, czasami potrajany. Tutaj decydują odległości, ustawienie wstępne. Mówimy o czymś, co nazywamy rest defense , czyli takim myśleniu o działaniach defensywnych, będąc w posiadaniu piłki” - zakończył Mariusz Jop.
Pełne nagranie konferencji prasowej dostępne jest na oficjalnym kanale YouTube Wisły Kraków . Zachęcamy do obejrzenia materiału i subskrypcji kanału, aby być na bieżąco z najnowszymi materiałami z życia Klubu.
Mariusz Jop przed #LPOWIS: Chcemy zrobić niespodziankę i gramy o pełną pulę