Czwarta z rzędu porażka. Tym razem Wisła w wyjazdowym meczu musiała uznać wyższość Lechii Gdańsk. Drużyna prowadzona przez Marcina Broniszewskiego i Kazimierza Kmiecika nie była w stanie nawiązać walki z rywalami…

Reklama




Jeszcze miesiąc temu liczyliśmy, że wreszcie uda się wygrać dwa mecze z rzędu, tymczasem w końcówce roku Wisła zalicza fatalną serię czterech porażek. – Na pewno się nie poddamy – zapowiadał po porażce z Legią Marcin Broniszewski, lecz w Gdańsku animuszu starczyło drużynie może na dwa kwadranse. Bez Pawła Brożka w ataku Wisła praktycznie nie istniała, jedyny strzał w światło bramki oddając dopiero w 76 minucie, gdy w zamieszaniu podbramkowym na uderzenie zdecydował się Jakub Bartosz – jedyny wygrany w „Białej Gwieździe” ostatnich tygodni.

W 19 minucie doszło do starcia w polu karnym Guzmicsa z Michałem Makiem, który leżąc oddał strzał na bramkę Wisły. Cierzniak obronił. Siedem minut później Mak spróbował strzału prawą nogą po podaniu Kovacevicia, miał łatwiejszą pozycję, lecz znów bramkarz Wisły był na posterunku. Jednak w 36 minucie Lechia wyszła na prowadzenie.

Z lewej strony centrował Peszko, Sadlok nie przejął piłki. Wydawało się, że asekurujący go Guzmics wyjaśni sytuację, ale piłkę odebrał mu Mila, zacentrował w pole bramkowe, gdzie Mak wyprzedził Głowackiego i mocną główką pokonał Cierzniaka. Po chwili Sadlok opuścił boisko z powodu kontuzji, której nabawił się w sytuacji, w której Wisła traciła gola.

Dziesięć minut drugiej połowy wystarczyło, by Lechia rozstrzygnęła losy meczu. W 52 minucie Cierzniak bronił strzał Maka, po chwili Makuszewski uderzył obok bramki. W końcu Janicki zagrał przed pole karne Wisły, gdzie zbyt krótko odbił piłkę Mączyński. Ta trafiła pod nogi Mili, który podał Makuszewskiemu, a ten pięknym strzałem „w okienko” podwyższył prowadzenie. Błąd popełnił sędzia liniowy, gdyż Makuszewski znalazł się na niewielkim spalonym – tego błędu nie powinien mu jednak wypominać Mączyński, którego pomyłka w tej sytuacji była znacznie poważniejsza. Tym większa szkoda, że był to setny mecz „Mąki” w ekstraklasie.

Wisła po 20. kolejce wypada z pierwszej ósemki, notując ósmy mecz bez zdobytego gola w tym sezonie. Nad strefą spadkową „Biała Gwiazda” ma tylko cztery punkty przewagi. Za tydzień odbędzie się ostatni mecz w tym roku – z Pogonią Szczecin. I chyba tylko w przerwie zimowej nadzieja.

Lechia Gdańsk – Wisła Kraków 2:0 (1:0)
1:0 Michał Mak 36 min
2:0 Maciej Makuszewski 55 min

żółte kartki: Stolarski, Makuszewski (Lechia), Sadlok, Cywka (Wisła)

Lechia: Marko Marić – Paweł Stolarski, Gerson, Rafał Janicki, Jakub Wawrzyniak – Ariel Borysiuk (86 min – Grzegorz Wojtkowiak), Aleksandar Kovacević – Maciej Makuszewski, Sebastian Mila (75 min – Michał Chrapek), Sławomir Peszko – Michał Mak (90+3 min – Lukas Haraslin)

Wisła: Radosław Cierzniak – Jakub Bartosz, Arkadiusz Głowacki, Richard Guzmics, Maciej Sadlok – Alan Uryga, Krzysztof Mączyński – Rafał Boguski, Rafael Crivellaro (53 min – Denis Popović), Łukasz Burliga (72 min – Kamil Kuczak) – Maciej Jankowski

sędzia: Piotr Lasyk