Pierwsze dziesięć minut spotkania toczyło się pod dyktando Wisły, która długo utrzymywała się przy piłce. Po raz pierwszy bramce Rakowa zagroziła już w trzeciej minucie, ale wówczas jeden z obrońców gospodarzy w ostatniej chwili ubiegł Alona Turgemana. Kolejne próby przedostania się w pole karne Rakowa nie przynosiły natomiast efektu.

Raków również nie zamierzał się tylko przyglądać, jak gra Wisła i starał się odpowiadać. Pierwsze ostrzeżenie wiślaków w 12. minucie wysłał David Tijanić, który potężnie uderzył zza pola karnego. Piłka poszybowała jednak nad poprzeczką.

Osiem minut później podopieczni Marka Papszuna wykorzystali stały fragment gry i wyszli na prowadzenie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, jeden z zawodników gospodarzy zgrał piłkę przed bramkę, a do siatki skierował ją Kamil Kościelny.

W kolejnych minutach Wisła starała się odpowiedzieć. W 29. minucie celnie na bramkę z lewej strony uderzył Mateusz Hołownia, ale bramkarz Rakowa popisał się skuteczną interwencją. Strzału zza pola karnego próbował również Vullnet Basha, ale posłał piłkę nieznacznie obok słupka.

Sytuacja Wisły znacznie skomplikowała się w 41. minucie, kiedy prowadzący to spotkanie sędzia Tomasz Kwiatkowski po raz drugi w tym meczu pokazał żółtą kartkę Nikoli Kuveljiciowi i Serb musiał udać się do szatni.

W drugiej połowie Raków wykorzystał liczebną przewagę i w 56. minucie zdobył drugiego gola. Po zagraniu Kuna z prawej strony pola karnego i zblokowanym strzale, piłka trafiła pod nogi Davida Tijanicia, który mocnym uderzeniem z dziesięciu metrów nie dał szans Buchalikowi.

W kolejnych minutach Wisła starała się atakować, ale wydawało się, że Raków kontroluje wydarzenia na boisku. Jednak w 72. minucie podopieczni Artura Skowronka zdobyli kontaktowego gola. Kapitalnym uderzeniem sprzed pola karnego w samo okienko popisał się 17-letni Aleksander Buksa.

Raków odpowiedział jednak pięć minut później trzecim golem. Bramkarza Wisły mocnym strzałem zza pola karnego pokonał Igor Sapała. W doliczonym czasie gry świetnej okazji do zdobycia czwartej bramki nie wykorzystał Oziębała, który niepilnowany w polu karnym uderzył z kilku metrów obok słupka.