Artur Skowronek
for. Radosław Bełżek

Po pierwszej połowie kibice Wisły mogli mieć nadziej na niespodziankę w meczu z Legią. W drugiej połowie zostały one jednak rozwiane przez zawodników warszawskiego zespołu. Niedzielny klasyk pomiędzy Wisłą i Legią zakończył się wygraną gości 3:1.

Wisła przystępowała do niedzielnego hitu w dość eksperymentalnym ustawieniu i składzie. Trener „Białej Gwiazdy” Artur Skowronek, ze względu na kadrowe problemy, zdecydował się na ustawienie drużyny w formacji 3-5-2 z dwoma wahadłowymi zawodnikami. Szansę występu od pierwszej minuty otrzymał również Dawid Szot.

W spotkanie zdecydowanie lepiej weszli wiślacy, którzy w pierwszych 30 minutach prezentowali się znacznie lepiej od faworyzowanej Legii. Pierwsze poważne ostrzeżenie gościom piłkarze Wisły dali w 16. minucie. Po ładnej akcji dwukrotnie zakotłowało się w polu karnym Legii, ale Tupta i Szot nie zdołali sięgnąć futbolówki w dogodnych sytuacjach.

Pierwszy groźny strzał w 25. minucie oddał Rafał Boguski, który mocno uderzył z kilkunastu metrów, po krótkim rozegraniu piłki. Na posterunku był jednak Radosław Majecki

Precyzja Łukasza Burligi

W kolejnych minutach wiślacy nadal szukali swoich okazji i ich odważna postawa zaprocentowała w 29. minucie. Po ładnej akcji w bardzo dobrej sytuacji znalazł się Lubomir Tupta, ale został zablokowany. Piłka trafiła jednak jeszcze do Łukasza Burligi, który precyzyjnym strzałem z prawej strony w długi róg wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie.

Kwadrans dla Legii

Trzeci kwadrans pierwszej połowy należał natomiast do gości z Warszawy, którzy ruszyli do ataku w poszukiwaniu wyrównującego gola. Do sytuacji strzeleckich dochodzili kolejno Walerian Gwilia, Michał Karbownik, Marko Vesović, Andre Martins i Luiquinhas. Piłka ani razu nie znalazła jednak drogi do siatki. Uderzenia legionistów były albo niecelne, albo pewnie radził sobie z nimi Michał Buchalik.

Kolejne trafienia Pekharta

Od początku drugiej połowy grę prowadzili podopieczni Aleksandara Vukovicia. Wiślacy starali się bronić dostępu do własnej bramki i nastawili się na wyprowadzanie kontrataków. W 57. minucie Legia dopięła swego i doprowadziła do wyrównania. W drugim meczu z rzędu po wznowieniu rozgrywek na listę strzelców wpisał się Tomas Pekhart, który z bliska skierował piłkę do bramki Wisła po płaskim zagraniu Mateusza Cholewiaka z lewej strony pola karnego.

W 70. minucie Legia zadała kolejny cios i objęła prowadzenie. Po raz drugi na listę strzelców wpisał się Pekhart, który tym razem pokonał Buchalika uderzeniem głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Trzy minuty później goście byli blisko zdobycia trzeciego gola, ale ofiarnie broniąca się Wisła szczęśliwie wybroniła się w bardzo trudnej sytuacji.

Legia nie zamierzała na tym poprzestawać i w kolejnych minutach zepchnęła Wisłę do głębokiej defensywy. W 76. minucie wynik na 3:1 podwyższył Gwilia, który wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem Wisły po szybkim kontrataku zespołu.

Nieuznany gol Klemenza

W 79. minucie piłka wylądowała w bramce Legii i wydawało się, że Wisła odzyska szansę na zdobycie w tym meczu punktów. Piłkę do bramki skierował Lukas Klemenz, ale gol nie został uznany po interwencji VAR. Powtórki pokazały, że piłkę w polu karnym ręką zagrywał Hebert.

Wynik 3:1 utrzymał się ostatecznie do ostatniego gwizdka sędziego. Obie drużyny kolejne spotkania w PKO Ekstraklasie rozegrają w środę. Wisła u siebie zmierzy się z Rakowem Częstochowa, natomiast Legia na własnym stadionie podejmować będzie Arkę Gdynia.