Jak w kwadrans przekreślić całe 45 minut pracy? Na to pytanie odpowiedź znają piłkarze z Reymonta. Trudno znaleźć choćby jeden pozytywny moment w wykonaniu ekipy Artura Skowronka w drugiej odsłonie starcia w Grodzisku. Chociaż Wiślacy zdobyli bramkę już w 10. minucie i przez długi czas dominowali na boisku, dobre otwarcie spotkania z Zielonymi nie przełożyło się na końcowy sukces i krakowianie wracają na Reymonta bez punktów i w fatalnych nastrojach.

Powrót do gry po dwóch tygodniach zapowiadał się niezwykle emocjonująco, chociaż rywalem Wisły był „tylko” beniaminek z Poznania. Już sam fakt rywalizacji z kolejną drużyną, która w poprzednim sezonie występowała na ekstraklasowym zapleczu, wzbudzał w Wiślakach pozytywne odczucia, ponieważ krakowianie bez najmniejszych problemów rozprawili się ze Stalą Mielec (6:0) i Podbeskidziem Bielsko-Biała. Z kolei Warciarze zamierzali zrewanżować się Białej Gwieździe za ostatnie starcie i porażkę w Pucharze Polski sprzed 8 lat, a na dodatek chcieli pokazać, że również w roli gospodarza potrafią być groźni, chociaż do tej pory nie potrafili zdobyć nawet jednego gola na własnym obiekcie.

W kadrze gości zabrakło Jakuba Błaszczykowskiego, Davida Niepsuja, a także Macieja Sadloka, którego w środku obrony zastąpił Adi Mehremić. Na skrzydłach zobaczyliśmy Stefana Savicia i Jeana Carlosa, natomiast w roli dziewiątki wystąpił Felicio Brown Forbes, którego w starciu z Rakowem zabrakło z powodu zapisu w kontrakcie.

Spotkanie nieco lepiej zaczęli gospodarze, którzy w pierwszych pięciu minutach aktywnie zaatakowali Wiślaków, jednak ofensywne wejścia Laskowskiego i Kuzimskiego udanie zablokowali defensorzy Wisły. Krakowianie odpowiedzieli mocnym uderzeniem. Abramowicz ruszył lewą flanką, a Grzesik pod presją wybił piłkę na rzut rożny. Kilkanaście sekund później okazało się, że podjął złą decyzję, chociaż konieczną – z narożnika boiska dośrodkował Abramowicz, a Mehremić głową uderzył w światło bramki. Laskowski podbił piłkę nad interweniującym Bielicą, co sprawiło, że golkiper Warty nie miał nic do powiedzenia w tej sytuacji i musiał wyciągnąć futbolówkę z siatki.

Podopieczni Piotra Tworka próbowali ataków skrzydłami, jednak zdecydowana większość akcji kończyła niecelnymi centrami. Wisła kontrolowała przebieg spotkania, nie dając Warciarzom wejść we własne pole karne. Biała Gwiazda dwukrotnie sprawdziła czujność Bielicy, ale strzały Plewki i Jeana Carlosa nie zaskoczyły bramkarza Zielonych. W 25. Minucie Kuveljić w nieprzepisowy sposób zatrzymał Jakóbowskiego i arbiter podyktował rzut wolny dla gospodarzy. Wrzutka spod linii bocznej została podbita przez zawodnika Warty i trafiła w rękę Abramowicza. Sędzia nie miał wątpliwosci i wskazał na 11. metr. Do futbolówki podszedł Trałka, ale fatalnie przestrzelił i uderzył wysoko ponad poprzeczką.

Dwie minuty później Jean Carlos znalazł się w 16-stce Warty, jednak przegrał pojedynek z Bielicą. W 30. minucie Grzesik faulem zatrzymał szarżującego Savicia i obejrzał żółtą kartkę za to zagranie. Wisła nie forsowała tempa gry i umiejętnie utrzymywała się przy piłce. Między 37., a 38. minutą Warta stanęła przed szansą na celne dogranie z narożnika boiska, jednak trzykrotnie dośrodkowania Trałki z rzutu rożnego kończyły swój lot na głowach defensorów gości. Tuż przed zakończeniem pierwszej połowy Savić wpadł w pole karne i oddał potężny strzał, ale został zablokowany. Kilkadziesiąt sekund później Austriak musiał ratować swój zespół przed kontrą rywali i został ukarany żółtym kartonikiem.

Druga połowa rozpoczęła się od potężnego ciosu Warciarzy. Gospodarze ruszyli prawą flanką – Grzesik rozegrał z Czyżyckim i uderzył w długi róg, nie dając Lisowi żadnych szans na udaną interwencję. Krakowianie zostali niejako ogłuszeni tym uderzeniem i stracili pomysł na grę, pozwalając Warcie na kontrolę boiskowych wydarzeń. Nieco ponad 10 minut później Biała Gwiazda byłą już na łopatkach – aktywny Grzesik popędził prawym skrzydłem i wstrzelił piłkę w pole karne. Futbolówka odbiła się od jednego z obrońców i trafiła pod nogi Kuzimskiego, a ten w nieco szczęśliwy sposób posłał ją do siatki.

Goście nie mieli absolutnie nic do powiedzenia. Do końca spotkania podopieczni Artura Skowronka stworzyli sobie tylko dwie dobre okazje – w 68. minucie Chuca znalazł się w polu karnym, jednak fatalnie przestrzelił, a w 85. minucie Beqiraj wpadł w 16-stkę i dograł przed bramkę, ale nie było tam żadnego z jego kolegów. Warta świetnie się przesuwała i uniemożliwiała rywalom niemal każdą próbę wrzucenia piłki we własne pole karne. Na nic zdały się ofensywne roszady w szeregach krakowian – Yeboah, Beqiraj, Basha, Żukow i Buksa nie odmienili losów rywalizacji w Grodzisku. Wisła rozegrała absolutnie fatalną drugą połowę i dała się zdominować beniaminkowi, który przez cały mecz nie przeprowadził ani jednej zmiany.