ZAMKNIJ
Jak niemal każda strona w internecie, także i ta używa cookie. Korzystając z naszej strony akceptujesz ten fakt i wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej o cookie...
The White Star Division

Artykuł

Dudu Omagbeni przed debiutem

Dudu Omagbeni w końcu został potwierdzony do gry i całkiem prawdopodobne, że oficjalnie zadebiutuje w barwach „Białej Gwiazdy” w ligowym pojedynku z Polonią Bytom. Dudu MacPherlin Omagbeni, bo tak brzmi jego pełne imię i nazwisko jest dziewiątym piłkarzem z Afryki, który wiąże się z Wisłą Kraków. Historia występów Afrykańczyków z Białą Gwiazdą na piersi liczy już sobie kilkanaście lat. Nie brakowało w niej barwnych postaci i zdarzeń, które na trwale wryły się w pamięć kibica.


Większość piłkarzy z Czarnego Lądu, którzy zakładali koszulkę Wisły to jak Dudu Omagbeni, Nigeryjczycy. Pierwszym jednak zawodnikiem z Afryki w zespole „Białej Gwiazdy” był Zambijczyk, Noel Shikhosana. Warto dodać, że był to zarazem pierwszy piłkarz z tego kontynentu w historii ligi polskiej. Nic więc dziwnego, że jego przybycie do Krakowa wywołało wielkie poruszenie i zainteresowanie wśród kibiców. W wielkanocną sobotę, 30 marca 1991 roku stadion przy ulicy Reymonta pękał w szwach, pełen oczekujących na debiut Shikhosany kibiców. Trener Adam Musiał jednak dopiero w 87 minucie dał Zambijczykowi zadebiutować w spotkaniu z Zagłębiem Sosnowiec i na tym się skończyło. Więcej tego piłkarza już nie oglądaliśmy, a wszelki słuch o nim zaginął.

Na kolejnego przedstawiciela Afryki w składzie Wisły musieliśmy czekać kilka lat, aż krakowski klub, ponownie w trakcie trwającego sezonu, zdecydował się pozyskać niewielkiego wzrostem Kameruńczyka – Guy Armand Feutchine. Kieszonkowy piłkarz (167 cm wzrostu) o bujnej czuprynie wysoko cenił swoje umiejętności, tak więc zażądał niemałej sumy za swoje usługi. Wprowadziło to w osłupienie działaczy Wisły, którzy zdecydowali się jednak podjąć ryzyko. Feutchine podobnie jak jego poprzednik był napastnikiem, lecz na boisku pokazał zdecydowanie więcej, ładnie wkomponowując się w kombinacyjną grę, jeszcze wtedy nie najsilniejszej „Białej Gwiazdy”. Jego firmowym zagraniem były tak zwane „wiatraczki”. Na czym one polegały? Otóż przy rzutach wolnych dla Wisły stawał on przed piłką i wykonując nogami ruch podobny do kręcącego się wiatraka podbijał ją do góry, aby stojący za nim zawodnik mógł uderzyć na bramkę rywali z woleja. Przyjście Tele-Foniki do Wisły spowodowało, że Feutchine stracił miejsce w składzie i wraz z Adamem Dąbrowskim powędrował na wypożyczenie do… Cracovii. Po tym transferze już nigdy nie wrócił do Wisły, aby spróbować szczęścia w Grecji. Właśnie tam wypłynął na szerokie wody, a wszyscy w Polsce o nim zapomnieli. Znany Grekom jako Armando Feutchine awansował do coraz lepiej grającej reprezentacji Kamerunu i pojechał na mundial. Do Polski przyleciał ponownie w listopadzie 2001 roku, by wraz ze swoją reprezentacją zmierzyć się z kadrą Jerzego Engela. Feutchine zapewniał wówczas dziennikarzy, że nie zapomniał o swoim byłym klubie – Wiśle i śledzi jej mecze za pomocą satelity. Kameruńczyk bardzo żałował, że na to spotkanie nie powołano Marka i Bogdana Zająców, jego zdaniem najlepszych polskich piłkarzy.

Era Tele-Foniki przywiała do Wisły niezapomnianego Sunday’a Ibrahim’a. Młodziutki środkowy pomocnik z Nigerii na testy przybył ze swoim rodakiem Emmanuelem Ekwueme. Obaj piłkarze zaprezentowali się publiczności podczas halowego turnieju w katowickim „Spodku”. Prowadzący Wisłę, Wojciech Łazarek podjął decyzję o zatrzymaniu tylko jednego z Nigeryjczyków – Sunday’a. Młody rozgrywający długo musiał czekać na swój debiut, przesiadując na ławce rezerwowych. 28 marca 1998 roku maszerująca od zwycięstwa do zwycięstwa „Biała Gwiazda” męczyła się w Ostrowcu z miejscowym KSZO, wówczas trener Łazarek, przy stanie 0:0, zdecydował się w 72 minucie wpuścić na boisko Ibrahima Sunday’a . Debiutujący w lidze piłkarz odwdzięczył się trenerowi zwycięskim golem, zdobytym w 79 minucie, na długo zjednując sobie serca kibiców. Z nigeryjskim pomocnikiem wiąże się jeszcze jedna ciekawa historia. Dopiero po kilku latach okazało się, że napis na jego koszulce „Sunday” to nie jego nazwisko, a imię. Sprawa wyszła na jaw, kiedy przyjechał go odwiedzić jego brat, o nazwisku Ibrahim, a nie Sunday. Talent Nigeryjczyka nie rozwijał się jak przewidywano i musiał się on zadowolić miejscem na ławce rezerwowych oraz wypożyczeniami do innych klubów. Kontraktu z nim już nie przedłużano i za wielkim admiratorem jego talentu – Franciszkiem Smudy trafił do Zagłębia Lubin, gdzie także niczego wielkiego nie pokazał.

- To będzie jeszcze większa bomba niż Sunday! – właśnie tak trener Smuda zapowiadał przyjazd do Krakowa Kelechiego Iheanacho. Nie było jednak bomby, a wielki niewypał. Nigeryjski napastnik co chwilę leczył kontuzje spędzając czas w znanej afrykańskiej restauracji Kassumay, należącej do jego znajomego, menedżera Lou Sambou. Być może właśnie w Wiśle strzelił on swoją najważniejszą bramkę w karierze, wyrównując stan meczu z Realem Saragossa, ułatwiając tym sposobem kolegom odrobienie strat z pierwszego spotkania i wyeliminowanie hiszpańskiego rywala. Bezrobotnego i kontuzjowanego (a jakże) Iheanacho można było w tym sezonie spotkać na meczu Widzew-Wisła, gdzie z wysokości loży honorowej przyglądał się zawodom.

Przegrane mecze Wisły z Barceloną w eliminacjach Ligi Mistrzów zaowocowały zdobyciem przez krakowski klub kontaktów na Półwyspie Iberyjskim. Dzięki tym znajomością Espanyol Barcelona zdecydował się do Wisły wypożyczyć Kalu Uche. Urodzony w Nigerii piłkarz początkowo nie prezentował niczego szczególnego. Jego talent eksplodował wraz z przybyciem do Krakowa trenera Henryka Kasperczaka. W krótkim czasie Kalu stał się jednym z najlepszych piłkarzy polskiej ligi, w znacznym stopniu decydując o sile bardzo dobrze radzącej sobie w pucharach Wiśle. Zainteresowanie czołowych klubów europejskich do tego stopnia przewróciło mu w głowie, że postanowił zastrajkować, chcąc wymusić na władzach Wisły pozwolenie mu na odejście do Ajaxu Amterdam. Plany Nigeryjczyka spaliły na panewce i został on zawieszony, a później wypożyczony do Bordeaux, gdzie spisywał się bardzo słabo. Wracając do Wisły ukorzył się przed kibicami i działaczami, by niedługo potem, po przegranych eliminacjach z Panathinaikosem Ateny znów uciekać z Krakowa, tym razem do hiszpańskiej Almerii, gdzie gra do dziś.

Za trenera Kasperczaka pojawili się w Krakowie jeszcze trzej inni piłkarze z Afryki. Lantame Ouadja z Togo dał się kibicom zapamiętać z niesamowitego wyginania się przy przyjmowaniu piłki na klatkę piersiową, a także z tego, że praktycznie nie podawał do przodu zagrywając w tył i wszerz boiska. Z kolei kreowany na wielki talent Martins Ekwueme nie pokazał tego z czego słynął grając w Czechach i pożegnał się z „Białą Gwiazdą”. Aktualnie występuje w Legii Warszawa, gdzie zbiera bardziej pochlebne noty. Transferowym niewypałem okazał się także nigeryjski napastnik Temple Omeonu, który zasłynął z dziwnych grymasów twarzy, a nie bramek.

Warto też wspomnieć o testowanych piłkarzach z Afryki, którzy jednak nie mieli okazji zyskać uznania w oczach trenerów Wisły. Do nich oprócz wspomnianego Emmanuela Ekwueme można zaliczyć Emmanuela Olisadebe, który nie zdołał przekonać do siebie trenera Łazarka. Mieliśmy w Krakowie także króla strzelców ligi Hong Kongu – Lawrence Akandu Chimezie, których podczas testów nie oszczędzał boiskowych kolegów, kilku z nich posyłając do szpitala. Nigeryjczyk nie podpisał kontraktu z Wisłą i wrócił na Hong Kong, przyjmując tamtejsze obywatelstwo i zaproszenie do gry w reprezentacji tej byłej brytyjskiej kolonii. Był również w Krakowie inny nigeryjski napastnik - Festus Agu, ale zanim ktokolwiek zdążył mu zaproponować kontrakt, uciekł do Niemiec, gdyż… miał proroczy sen.

Czy Dudu okaże się objawieniem czy niewypałem? Przekonamy się niedługo. Niewątpliwie w podpisaniu kontraktu pomogła mu kontuzja Andrzeja Niedzielana. Liga indyjska, w której występował z pewnością nie przemawia na jego korzyść, ale nie należy go na wstępie przekreślać. Należy wierzyć, że jeśli przekonał on do siebie sztab szkoleniowy z Maciejem Skorżą na czele, to z pewnością drzemie w nim potencjał.

Afrykańczycy w Wiśle:

Noel Brightone Chama Shikhosana (Zambia)
ur. 27. 10. 1965 – napastnik
kluby: Jomo Cosmos (RPA), Wisła
bilans w Wiśle: 1 mecz (sezon 1990/1991)

Guy Armand Feutchine (Kamerun)
ur. 18. 11. 1976 – napastnik
kluby: Union Sportive Douala (Kamerun), Wisła, Cracovia, Giannina (Grecja), PAOK (Grecja), Sankt Gallen (Szwajcaria)
bilans w Wiśle: 21 meczów – 3 bramki (od 1996 do 1998)

Sunday Ibrahim (Nigeria)
ur. 20. 12. 1980 – środkowy pomocnik
kluby: Greater Tomorrow FC (Nigeria), Liberty Boys (Nigeria), Nigerdock Lagos (Nigeria), Wisła, KSZO Ostrowiec, Wisła, Chengdu (Chiny), Stroemsgodset (Norwegia), Zagłębie Lubin
bilans w Wiśle: 44 mecze – 3 bramki (z przerwą na wypożyczenie do KSZO od 1997 do 2004)

Kelechi Zeal Iheanacho (Nigeria)
ur. 12. 07. 1981 – napastnik
kluby: FC Enyimba (Nigeria), Julius Berger Lagos (Nigeria), Wisła, Wawel Kraków, Wisła, Orlen Płock, Stomil Olsztyn, Wisła, Drwęca Nowe Miasto Lubawskie, Widzew Łódź
bilans w Wiśle: 14 meczów (z przerwami na wypożyczenia od 1999 do 2005)

Kalu Uche (Nigeria)

ur. 15. 11. 1982 – prawy pomocnik lub napastnik
kluby: FC Enyimba (Nigeria), Iwuanyanwu Nationale (Nigeria), Espanyol Barcelona (Hiszpania), Wisła, Girondins Bordeaux (Francja), Wisła, UD Almería (Hiszpania)
bilans w Wiśle: 54 mecze – 10 bramek (z przerwami od 2001 do 2005)

Lantame Sakibou Ouadja (Togo)
ur. 28. 08. 1977 – defensywny pomocnik lub obrońca
kluby: Etoile Filante (Togo), Club Africain (Tunezja), Servette Genewa (Szwajcaria), Etoile Carouge (Szwajcaria), FC Concordia (Szwajcaria), Al Sadd (Katar), Wisła, US Monastirienne (Tunezja)
bilans w Wiśle: 9 meczów (sezon 2003/2004)

Martins Ekwueme (Nigeria)
ur. 02. 10. 1985 – defensywny pomocnik
kluby: Agunze Okigwe (Nigeria), Jeziorak Iława, Polonia Warszawa, Sigma Ołomuniec (Czechy), Wisła, Polonia Warszawa, Legia Warszawa
bilans w Wiśle: 13 meczów (od 2003 do 2005)

Temple Kelechi Omeonu (Nigeria)
ur. 13. 10. 1982 - napastnik
kluby: Enugu Rangers International (Nigeria), Wisła, GKS Bełchatów, Husqvarna FF (Szwecja), Karlskrona AIF (Szwecja)
bilans w Wiśle: 1 mecz (sezon 2004/2005)

Dudu MacPherlin Omagbeni (Nigeria)
ur. 18. 07 1985 - napastnik
kluby: Okobaba FC (Nigeria), Dempo SC (Indie), Sporting Clube de Goa (Indie), Salgaocar (Indie), Sporting Clube de Goa (Indie), Penang (Malezja), Sporting Clube de Goa (Indie), Wisła
bilans w Wiśle: ?


wislakrakow.com
(Perry)

Komentarze

Gość, 23.09.2007, 08:21

Nie wiem dla czego ale dlamnie to DUDU bedzie taki - ktoś walnie na brame bramkarz odbije a tu będzie dudududududududu ech oby chociarz tyle powodzenia dudu już jesteś Wiślakiem oddaj to na boisku-cały stadion dudu . . . dudu . . . dudu . . .JJJbg

kitsun, 22.09.2007, 22:29

Ten Zambijczyk to się nazywał Noel Sikhosana, a nie Shikhosana.

krzysztofff, 22.09.2007, 22:06

strzelal bramki w indiach?tam sie nie gra na spalone,,gra sie na jedna bramke a zamiast pilki sluzy glowa kozla...

haver, 22.09.2007, 20:10

lech co zdech , wygrał dzis z Ruchem 6:2..pasuje jutro pyknac polonie tak z 7:0.....JAZDA JAZDA JAZDA

Gość, 22.09.2007, 19:22

Pamiętacie Władzie ???

Dodaj komentarz


Musisz się zalogować, aby dodać komentarz.

Komentarz dnia

ADASKO, 24.06.2014, 20:55

"Wiadomo że to tylko sparing, ale jak się dusza cieszy z takiego zwycięstwa. Mam nadzieję że ta jaskółka uczyni wiosnę. .."

Komentarz do artykułu: Sparing: Wisła - Rużomberok 5:0

Zaloguj się

Aktualności

więcej aktualności

Wyszukiwanie artykułów