Czwarta porażka z rzędu Wisły. „Biała Gwiazda” tym razem na własnym stadionie przegrała 1:2 z Ruchem Chorzów i zajmuje ostatnie miejsce w tabeli.


Relacja „minuta po minucie” była prowadzona tutaj >>

Spotkanie doskonale ułożyło się dla Wisły, która już w piątej minucie objęła prowadzenie. Po prostopadłym podaniu Boguskiego, do piłki w polu karnym dopadł Zachara i mocnym uderzeniem w długi róg pokonał Lecha. W kolejnych minutach nadal przeważała Wisły, w polu karnym gości kilka razy się zakotłowało, ale wynik nie ulegał zmianie.

Niebiescy odpowiedzieli w 16. minucie. Wówczas ładnym uderzeniem z rzutu wolnego popisał się Lipski, ale futbolówka trafiła w słupek. Z minuty na minutę gra Ruchu wyglądała coraz lepiej i przyniosło to efekt w postaci wyrównującego gola w 25. minucie. Po zagraniu z prawej strony pola karnego, strzałem z około dziesięciu metrów do wyrównania doprowadził Stępiński.

W 29. minucie Wisłę na prowadzenie ponownie mógł wyprowadzić Bartosz, ale po świetnym dośrodkowaniu Pietrzaka, uderzył tuż obok dalszego słupka. W odpowiedzi dwukrotnie zaatakował Ruch. Najpierw niecelnie główkował Stępiński, a kilka chwil później obok bramki uderzył Ćwielong.

Ostatnie minuty drugiej połowy do przewaga i lepsze sytuacje po stronie Wisły. Celnie zza pola karnego uderzali Mączyński i Drzazga, ale za każdym razem skutecznie interweniował Lech. W 42. minucie Niebieskich przed stratą gola uratował także słupek. Bliski trafienia do siatki był Drzazga.

Druga połowa rozpoczęła się od akcji Ruchu i celnego strzału głową Ćwielonga. Na posterunku był jednak Miśkiewicz. W kolejnych minutach na bramkę gości z dystansu uderzali Ondrasek i Popović, ale bez efektu bramkowego.

Tymczasem w 55. minucie na prowadzenie wyszedł Ruch. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i ogromnym zamieszaniu, piłkę do bramki wpakował ostatecznie Oleksy. Powtórki pokazały jednak, że gol nie powinien zostać uznany, bowiem zawodnik Ruchu był na spalonym.

W 68. minucie Niebiescy byli blisko zdobycia trzeciego gola, ale po strzale głową Konczkowskiego piłka trafiła w słupek. Tymczasem Wisła nie potrafiła w żaden sposób zagrozić bramce gości. Obraz gry nie uległ zmianie do ostatniego gwizdka sędziego i trzy punkty trafiły na konto gości.

Wisła Kraków – Ruch Chorzów 1:2 (1:1)
1:0 Mateusz Zachara 5 min
1:1 Mariusz Stępiński 25 min
1:2 Paweł Oleksy 55 min

Wisła: Michał Miśkiewicz – Jakub Bartosz, Arkadiusz Głowacki, Maciej Sadlok, Rafał Pietrzak – Krzysztof Mączyński, Denis Popović (66 min – Petar Brlek) – Rafał Boguski, Krzysztof Drzazga (46 min – Zdenek Ondrasek), Patryk Małecki (58 min – Adam Mójta) – Mateusz Zachara

Ruch: Kamil Lech – Martin Konczkowski, Rafał Grodzicki, Michał Koj, Paweł Oleksy – Łukasz Surma, Maciej Urbańczyk – Kamil Mazek (69 min – Łukasz Moneta), Patryk Lipski, Piotr Ćwielong – Mariusz Stępiński (90+3 min – Jakub Arak)

  • Bethoven

    Po pierwsze: Forma tej strony to jakieś nie porozumienie i totalna masakra. Z przejrzystej strony WWW, poukładanej i sprawdzonej w działaniu zrobiono jakiś śmietnik informacyjny gdzie się powielają tematy. Po drugie: Nie ma Jovica, Guzmicsa, Guriera, Sarkiego, Wolskiego, nawet Crivellaro rysuje się jako świetny zawodnik w świetle tego jak grają niektórzy w tym zespole.
    Gdyby nie Małecki który nawet jak mu nie idzie gra to i tak jest ważnym ogniwem zespołu, gdyby nie Boguski ze swoim doświadczeniem, nie mieli by po co wychodzić na boisko. Popović gra mega przeciętnie, Ondrasek robi tylko wiatr. Nowi mogli by z powodzeniem grać ale w pierwszej lidze. Niczym się nie wyróżniają, grają bez polotu, prosto jak drut i do tego jeszcze nie dokładnie. Wisła jest jak zachodnie multikulti w którym nikomu na niczym nie zależy oprócz samego siebie tworząc zbiorowisko o bezkształtnej i nijakiej formie, pozbawionej cech charakteru. Wdowczyk nie wygra z czymś co jest albo brakiem talentu, albo znudzeniem grą, rutyną lub brakiem inteligencji boiskowej. Grają jakby nie wiedzieli po co, dlaczego, i dla kogo biegają po boisku.Czwarta porażka, a te mocniejsze zespoły dopiero będą w rywalizacji. Wygląda na to że nie stać Wisły na grę w ekstraklasie. W końcówce poprzedniego sezonu Wisła grała jak z nut. Odeszli najlepsi i jakaś klątwa nad zespołem nadal działa. W klubie dokonuje się cały czas fatalnych sportowych wyborów. Przede wszystkim powinien się zmienić cały zarząd. Im o nic nie chodzi. Chcą brać tylko kasę i nic więcej.To stara komuchowska szkoła. Robić jak najmniej za jak najwięcej i nie pchać się do przodu bo to tylko powoduje że za ta samą kasę trzeba więcej z siebie dawać. Nie uwierzę że przez tyle lat od czasów sukcesów pod wodza Kasperczaka, nie dało się zbudować silniejszego zespołu nawet od tamtego który tak ładnie grał. To przypomina mi sytuację kraju gdzie od początku transformacji, okłamuje się Polaków że muszą ciągle zaciskać pasa bo Polska jest biedna i nic nie można. A między czasie afery finansowe na miliardy złotych stają się czymś powszednim, podczas kiedy ludzie wierzą takiemu TVN że Polska to kraj zacofany, prymitywny i nie mogący wygenerować zysku.A to wszystko kłamstwo które ma na celu zrobić z ludzi niewolników którzy wierzą w to że godząc się na niskie zarobki, bardzo złe warunki pracy, pracują na przyszłą bogatą Polskę. Mam wrażenie że Wisła opiera się o te same złe intencje ze strony zarządzających klubem.