Stadion Miejski im. Henryka Reymana
fot. Radosław Bełzek

W czwartkowe przedpołudnie odbyła się oficjalna prezentacja nowego bramkarza Wisły Łukasza Załuski, który w ostatnich dniach dołączył do klubu.

– Cieszę się, że trafiłem do Krakowa. Tak jak już wcześniej powiedział trener, negocjacje trochę się przedłużały, ale wszystko skończyło się dobrze. Po dziewięciu latach za granicą nadszedł odpowiedni moment, aby wrócić do kraju. Oferta z Wisły trafiła się chyba w najlepszym możliwym momencie. Nie ukrywam również, że osoba trenera miała duży wpływ na moją decyzję. Patrzę na wszystko optymistycznie. Może w oczach ekspertów nie jesteśmy uważani za faworyta, ale w drużynie czujemy się bardzo mocni i chcemy sprawić miłą niespodziankę naszym kibicom, walcząc o najwyższe cele w tym sezonie – powiedział na wstępie nowy golkiper Wisły.

Załuska przyznał również, że miał oferty z innych klubów. – Były propozycje, ale bardziej z egzotycznych krajów. Muszę patrzeć także na moją rodzinę, bo mój syn ma dziesięć lat i musiałbym zostawić go w Polsce. Musiałem więc szukać bardziej cywilizowanych krajów. O powrocie do Polski myślałem już wcześniej, więc oferta z Wisła przyszła w idealnym momencie

Ostatnich kilka lat Załuska spędził za granicą, gdzie przede wszystkim pełnił funkcję drugiego bramkarza. – Na pewno mogło być tych meczów więcej. Z drugiej strony nie byłem w jakieś lidze tajlandzkiej i nie leżałem na plaży, tylko byłem w Celtiku, a później w Bundeslidze. Byłem cały czas gotowy, ciężko trenowałem. Jestem głodny gry, dlatego wróciłem do kraju. Dla mnie teraz sezon mógłby trwać cały czas, bez tej grudniowej przerwy, mogłoby być 50 spotkań w sezonie, a dla mnie nadal byłoby to mało. Czekam z niecierpliwością, aby pokazać na boisku moją wartość – mówił Załuska.

Jak wspomina roczny pobyt w niemieckim Darmstadt? – Do zespołu dołączyłem w trzeciej kolejce, a z bramkarzem, który bronił trzy pierwsze mecze nie przegrali. Później miał bardzo dobry sezon, teraz odszedł do Hamburga za dosyć dobrą kwotę. Nie miałem podstaw, aby naciskać trenera, aby dał mi szansę, bo zdawałem sobie sprawę, że bramkarz robi dobrą robotę. Ale zobaczyłem jak od środka wygląda Bundesliga, jedna z najlepszych lig na świecie. Treningi były bardzo ciężkie. To był rok, ale utrzymaliśmy się i to był duży sukces tego klubu.

Jaki wpływ na niego miał pobyt za granicą? – Na pewno miał wpływ na mentalność. W Celtiku w każdym meczu grało się o zwycięstwo. Nie ważne z kim, nie ważne kiedy, zawsze chcieliśmy wygrać. Mam nadzieję, że moja pewność siebie przełoży się na drużynę i na pewno w każdym meczu będziemy chcieli zdobyć trzy punkty.

Z okresu występów w Celtiku Łukasz Załuska zna się z Pawłem Brożkiem. – Paweł mnie wprowadził, ale wcześniej także znałem kilku chłopaków, więc z tym nie było problemu. W końcu po tylu latach mogę sobie podyskutować w szatni, więc to coś fajnego – mówił nowy bramkarz Białej Gwiazdy.

 

Co zmieniło się w lidze polskiej od czasu jego wyjazdu? – W tej lidze każdy z każdym może powalczyć. To co mi się rzuciło w oczy, to nowe stadiony, ponieważ kiedy wyjeżdżałem wszystkie były stare i nie były atrakcyjne. Pod tym względem na pewno się poprawiło. Pod względem piłkarskim również to lepiej wygląda.

– Wszędzie jest rywalizacja i będę musiał potwierdzić na treningach swoją wartość. Będę starał się każdego dnia sprawiać, aby trener miał ból głowy. Z trenerem Wdowczykiem już kiedyś minęliśmy się w Koronie Kielce. Wtedy miałem nadzieję na pracę z trenerem, ale wtedy się minęliśmy. Teraz jest szansa. Jestem przekonany, że współpraca będzie dobrze się układała – kontynuował.

– Trenowałem w Białymstoku z personalnym trenerem. W trening wszedłem bez problemu. Gorzej było z czuciem piłki i bramki, bo wiadomo, że na to potrzebnych jest kilka dni. To, że cały czas się poruszałem i byłem w dobrej formie fizycznie ułatwiło mi wejście w trening – dodał.