– Sytuacja kadrowa jest taka, że wszyscy są zdrowi. Po dzisiejszym treningu ustalimy osiemnastkę na mecz z Legią Warszawa. Nie ma oczywiście Arka Głowackiego, który wypada nam za czwartą żółtą kartką. Pozostali zawodnicy są przygotowani do meczu – powiedział szkoleniowiec Wisły Kraków Dariusz Wdowczyk podczas konferencji prasowej przed piątkowym meczem z Legią Warszawa.


– Oczywiście po ostatnim meczu z Piastem morale zespołu na pewno wzrosło, ale to jest tylko jeden mecz, a my nadal potrzebujemy punktów. Ten mecz tylko wskazał, że potrafimy grać piłkę, potrafimy stwarzać sytuacje i wierzymy do końca. Ta bramka w doliczonym czasie była nagrodą dla zawodników za to, że grali do samego końca wierząc w końcowy sukces. Chociaż po strzale w spojenie Rafała Pietrzaka nawet ja miałem chwilę zwątpienia. Nie spodziewałem się, że jeszcze będziemy mieli jakąś okazję, aby strzelić bramkę. Okazało się, że nie po pięknym strzale, ale pięknym rykoszecie Patryka zdobyliśmy trzy punkty, z czego się bardzo cieszymy. Jedna jaskółka wiosny nie czyni, musimy pójść za ciosem. Zawodnicy pokazali, że potrafią grać piłkę, potrafią konstruować akcje i zagrażać bramce przeciwnika. Z tego można się tylko cieszyć. Oby tak dalej – kontynuował.

– Mecz meczowi jest nierówny. Za nami dobry w naszym wykonaniu mecz z Piastem, w którym walczyliśmy przez ponad 90 minut o trzy punkty. Osiągnęliśmy to co chcieliśmy, chociaż przeszkoda w postaci Kuby Szmatuły była trudną przeszkodą do przejścia. Cieszy mnie to, że jest wiara w zawodnikach, że trzeba grać do końca. Za to im cześć i chwała. Pokazali, że potrafią grać w piłkę. Pokazali, że fizycznie nie odstajemy. Na swoim stadionie to my przeważaliśmy, to my byliśmy stroną dominującą. W tym kierunku trzeba dalej podążać. Ograliśmy wicemistrza Polski, teraz przyjeżdża do nas mistrz. Na Legię zawodników szczególnie nie trzeba mobilizować. Wojny i walki między tymi zespołami datują się od dawna. Mam nadzieję, że kibice będą wspierali nas przez całe spotkanie, a my dostarczymy im tego czego chcą, czyli zwycięstwa – kontynuował.

Drużynę Legii w piątkowym meczu poprowadzi Aleksandar Vuković, który w przeszłości występował w Legii prowadzonej przez Dariusza Wdowczyka. – To oczywiście dla mnie miłe wspomnienia, gdy zdobywaliśmy mistrzostwo Polski. Vuko był wtedy zawodnikiem, ważnym punktem drużyny. Kariera się kończy, trzeba stawiać czoła nowym wyzwaniom. Został trenerem. Nie wiem na jak długo, bo z tego co się orientuję nie jeszcze licencji. Jest trochę w innym położeniu. Inaczej być zawodnikiem, a inaczej trenerem, kiedy odpowiada się za cały zespół. To są jednak problemy Legii Warszawa, a ja chciałbym się skupić na naszych problemach, które mamy. Nie patrzę co się dzieje w warszawskim klubie. Jedyne co mnie interesuje to w jakim składzie wyjdą, jak się temu przeciwstawić, jak osiągnąć korzystny rezultat, a takim będzie dla nas zdobycie trzech punktów – mówił szkoleniowiec.

– Nie śledziłem do końca kariery Vuko. Po Legii przeszedł do Korony Kielce, gdzie grał przez pewien czas, by później wrócić do Warszawy. Generalnie związał się z Polską i myślę, że już tutaj zostanie. Bardzo sympatyczna i zdyscyplinowana osoba. Nie miałem z nim żadnych problemów wychowawczych czy czysto piłkarskich, bo w każdym meczu dawał z siebie wszystko. Życzę mu wszystkiego najlepszego na nowej drodze, już po drugiej stronie barykady – dodał.

W piątkowym meczu nie będzie mógł zagrać Arkadiusz Głowacki, który przeciwko Piastowi otrzymał czwartą żółtą kartkę w sezonnie. – Nie na wszystko mamy wpływ. Czwarta żółta kartka dla Arka po dobrym meczu, jest czymś z czym muszę się pogodzić. Wraca Maciej Sadlok po absencji za żółte kartki. Jest na tyle doświadczonym i ambitnym zawodnikiem, że w tym spotkaniu spokojnie sobie poradzi. Drużyna pokazała, że jeżeli jest skoncentrowana, zmobilizowana i pomagająca sobie od początku meczu, to może wiele zdziałać – powiedział Wdowczyk.

W poprzednim meczu z dobrej strony zaprezentowali się zmiennicy. – Myślę, że te trzy zmiany sporo nam dały. Zdenek oddał groźny strzał, robił to co do niego należy. To samo mogę powiedzieć o Rafale Pietrzaku i Petarze Brleku. Ze świeżymy siłami próbowaliśmy ten pedał gazu jeszcze mocniej wcisnąć.

W ostatnich spotkaniach problem ze zdobywaniem bramek mają napastnicy Wisły. – Tak z napastnikami jest. Jak przyjdzie moment to zaczną strzelać. Wierzę, że Zdenek, Paweł i Mateusz potrafią grać zdecydowanie skuteczniej. Nawet w tym ostatnim spotkaniu Paweł miał dwie dobre okazje, aby zdobyć bramkę, ale nie wyszło. Nie można się tym zamartwiać i załamywać, ponieważ za chwilę będzie kolejna okazja. Jeżeli Paweł będzie myślał, że nie zmarnował dobrą okazję to za chwilę może zmarnować jeszcze lepszą. Z napastnikami czasami tak bywa, że jak zaczną strzelać to wchodzić będzie wszystko, a jak się zatną, to nie strzelą nawet z metra. Odkąd pamiętam, to Paweł przeważnie wpisywał się na listę strzelców, zawsze się go obawiałem. Niech zacznie strzelać w jutrzejszym meczu – mówił trener.

– Są mecze ważne i ważniejsze. Ta walka niezależenie od miejsca w którym znajdują się oba zespoły trwa od dawien dawna. Jest to nic nowego. To mecz elektryzujący kibiców, to mecz na który kibice chcą przyjść i dopingować, niezależnie czy rozgrywany jest w Krakowie czy Warszawie. Również dziennikarzom dostarcza to wielu emocji i również państwo na to czekacie.

– To przede wszystkim mecz o trzy punkty, na pewno nie o sześć. Mieliśmy swoje zawirowania, dużo o tym mówiliśmy i nie chciałbym już wracać do tego tematu. Odnieśliśmy pierwsze zwycięstwo po siedmiu porażkach. Mam nadzieję, że już to za nami i teraz będzie tylko lepiej. Nie będę zajmował się problemami Legii, ponieważ to nie moje problemy. Niech Legia próbuje sama w jakikolwiek sposób je rozwikłać. Jeżeli się spojrzy na tabelę, to dla kibica nie śledzącego rozgrywek, może to być duże zaskoczenie i pewnie takie jest. Mamy jeszcze sporo spotkań do rozegrania. Myślę, że jeden i drugi zespół nie będą tam gdzie są w tej chwili – dodał.

  • luk1964

    Daj Drazgę od pierwszej minuty z Ondraszkiem na szpicy i będzie dobrze . Brożek z Urygą na ławie. Paweł na ostatnie 15 minut .

  • i słusznie! oni mają swoje problemy a my swoje i nie ma co rozkminiać. Zobaczymy na własne oczy czy kopaczy stać na cokolwiek. Kraków czeka ma czekamy…

    Wisła Kraków